Za nami śniadanie prasowe przed startem nowego sezonu. Trener Artur Skowronek i pomocnik Damian Kądzior przez kilkadziesiąt minut odpowiadali na pytania zadawane przez lokalnych dziennikarzy. Poniżej przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi.
Podsumowanie letniego okresu przygotowawczego.
Artur Skowronek: Za chwilę najważniejszym momentem, czyli pierwszym spotkaniem ligowym, zamkniemy pięciotygodniowy cykl przygotowań. Jestem pełen optymizmu. Pomimo sporych zmian w naszej szatni nie upadły fundamenty, które zbudowaliśmy w poprzednim sezonie. Myślę o takim nastawieniu, które zawsze później buduje coś dalej. Cieszę się, że dołączyła do nas grupa młodych zawodników oraz kilku doświadczonych, w tym między innymi Damian (Kądzior), który pomógł nam to szybko sklejać. Czasu – jako takiego – nie mieliśmy dużo, ale uważam, że wykorzystaliśmy go optymalnie, wiedząc, gdzie mamy jeszcze rezerwy. Niemniej jednak z całej struktury, czyli tego, jak chcemy funkcjonować w ataku, obronie, fazach przejściowych i stałych fragmentach, jakie wartości chcemy wnosić ze sobą na boisko, jestem w pełni zadowolony.
O początkach w nowym zespole.
Damian Kądzior: Pierwszy raz w swojej karierze jestem najstarszym zawodnikiem w szatni. Jeśli coś mnie w GKS-ie zaskoczyło, to wyłącznie na plus. Dawno nie grałem na poziomie pierwszoligowym. Te rozgrywki poszły bardzo mocno do przodu, jeśli chodzi o organizację i funkcjonowanie klubów. Cieszę się, że tutaj dołączyłem. Zostały mi zapewnione bardzo dobre warunki do pracy. Nie możemy doczekać się już rozpoczęcia sezonu i tego, żeby przełożyć te pięciotygodniowe przygotowania już na boisko.
O doświadczeniach z poprzedniego sezonu i perspektywach na nadchodzący.
Artur Skowronek: Nie lubię grzebać w przeszłości, choć z drugiej strony na przeszłości chciałbym budować przyszłość. Nie przyszedłem tutaj, żeby ratować drużynę, bo sytuacja w tabeli nie była aż taka zła. Celem były oczywiście baraże. Jako trener zepsułem trochę tę sytuację, bo pierwszych dziesięciu spotkań za mojej kadencji GKS zwyczajnie nie wygrał. Składowych było wiele. Najważniejsze, że udało się wtedy odblokować potencjał piłkarzy. Część z nich została w klubie. Ci, którzy dołączyli, dają optymizm, żeby zmierzać dalej w tym samym kierunku. Cele się nie zmieniają. Czuję w klubie niesamowitą energię i pasję do tego, żeby wreszcie był to dla wyjątkowy sezon. Wraz z piłkarzami będziemy robić wszystko, aby utrzymywać wysoki poziom. Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Ostatnio doprowadziło nas to do wygrania rundy wiosennej, co jednak nie wystarczyło do gry w barażach, ponieważ za dużo punktów straciliśmy jesienią. To doświadczenie i przeszłość budują nastawienie, że trzeba punktować od samego początku. Tak się robi wyniki, nie czekając na nadrabianie czegoś w późniejszym okresie.
O tym, czy GKS nie stał się ofiarą własnego sukcesu. Latem kilku zawodników przeniosło się do ekstraklasy.
Artur Skowronek: Nie odbierałbym tego w ten sposób. Cieszę się, bo ci zawodnicy bardzo mocno na to pracowali. Nie jesteśmy ofiarą własnego sukcesu, jesteśmy beneficjentami, bo piłkarze chcą do nas przychodzić. Wiedzą, jakie dostaną warunki treningowe i rozwojowe. Rośniemy na rynku, mówi się o nas coraz więcej i lepiej. Obecnie cały czas tę pozycję budujemy. Mam nadzieję, że przed nami sezon, który pozwoli na tyle zbudować markę klubu i naszej pracy, że piłkarze nie będą już od nas odchodzili. Że będziemy w stanie oferować tyle rzeczy na takim poziomie, na jakim oferują Śląsk Wrocław, Wisła Kraków, Korona Kielce czy Górnik Zabrze, bo o tych klubach mówimy.
Czy odejście Marcela Łubika jest dużym problemem dla sztabu?
Artur Skowronek: Nie jest to problem. Jest radość, że pokazał swoje umiejętności i znalazł się w tej ekstraklasie. Nam udało się zachować szkielet myślenia, jak chcemy grać. Jest z nami bramkarz, który nie zastąpi jeden do jednego Marcela, ale który potrafi grać nogami i jest bardzo dynamiczny na linii. Ma dobrą rywalizację, bo trener Kowalczyk wykonuje z bramkarzami świetną pracę i wszyscy pną się w górę. Tę drogę chcemy kontynuować.
O współpracy z młodymi zawodnikami.
Damian Kądzior: Wybrałem GKS Tychy ze względu na to, że widzę siebie w takiej konfiguracji, w której klub może pomóc mi, żebym wrócił na odpowiednie tory, a ja mogę pomóc swoim doświadczeniem i umiejętnościami piłkarskimi. Od początku, kiedy tutaj trafiłem, staram się dużo rozmawiać z młodymi zawodnikami. Chciałbym, żeby każdy z nich na boisku był taką wersją siebie, jakiej wymaga trener. Każdy z nich musi dawać od siebie również trochę swojej kreatywności. Dzięki temu mogą się rozwijać. Na pewno mam też swoje cele, które – jako zawodnik – miałem właściwie przez całą karierę. Pierwszym jest to, żeby cieszyć się grą. W trakcie tych przygotowań widziałem, że powoli mi to wraca. To jest dla mnie w tym momencie najważniejsze.
O życiu w regionie.
Damian Kądzior: Na Śląsku czuję się dobrze zarówno ja, jak i moja żona. Niemalże połowę swojego dorosłego życia spędziłem właśnie w tym regionie. Na początku był Górnik, który w pewnym sensie okazał się dla mnie taką trampoliną do spróbowania swoich sił w ligach zagranicznych, później był Piast, a teraz jest GKS. Bardzo dobrze mi się tutaj żyje. Można powiedzieć, że jestem już troszkę takim Ślązakiem z Białegostoku. Nie zapominam o swoim rodzinnym mieście, do którego zawsze chętnie wracam, ale obecnie swoje plany wiążę właśnie z Górnym Śląskiem.
O tym, czy warto w sobotę pojawić się na stadionie.
Artur Skowronek: Zdecydowanie. Jestem przekonany, że pokażemy charakter. Wynik zawsze będzie sprawą otwartą, on jest najważniejszy, ale z pewnością po meczu będziemy mogli spojrzeć w lustro i powiedzieć, że daliśmy z siebie wszystko.















