W sobotę zespół GKS-u Tychy powróci do ligowej rywalizacji. Za naszymi piłkarzami kilka intensywnych tygodni pracy i sześć rozegranych sparingów. Trener Artur Skowronek w dłuższej rozmowie zdradza, co udało się już wypracować oraz jak przebiega aklimatyzacja nowych zawodników w drużynie.
Jak całościowo ocenia pan kończący się okres przygotowawczy?
Artur Skowronek: Za nami pięć dobrze zaplanowanych przez sztab tygodni. W każdym mikrocyklu drużyna zrealizowała cele motoryczne i taktyczne, również z myślą o sparingach, choć oczywiście te wyniki nie były rewelacyjne. To nie jest tak, że były one dla nas kwestią drugorzędną, bo chcemy wygrywać zawsze. Trzeba jednak podejść do tej sytuacji z empatią – zespół dotknęło wiele zmian i z tej perspektywy czasu mieliśmy naprawdę niewiele. Ale generalnie jestem zadowolony z tego, jak wyglądaliśmy, z naszego nastawienia i realizacji założeń.
Ostatni cykl przygotowawczy – ten w trakcie zimowej przerwy – pozwolił drużynie rozwinąć się na wielu płaszczyznach już wiosną. Ten letni również może mieć tak duże znaczenie?
Zdecydowanie. Jest to mój drugi pełny okres przygotowawczy z tymi piłkarzami. Ci, którzy przepracowali pierwszy, wiedzieli, że nawyk intensywności jest nam bardzo potrzebny. Cieszę się, że nie ma kontuzji, była dobra adaptacja do tego wszystkiego. Nowi piłkarze zobaczyli, czego od nich oczekujemy, i dostali swoje pierwsze minuty w meczach kontrolnych.
Jakie wnioski wyciągnął pan po ostatnich dwóch sparingach z GKS-em Jastrzębie i Ironi Tiberias?
Przez pierwsze trzy tygodnie bardzo dużo czasu poświęciliśmy na to, żeby wiedzieć, w jaki sposób chcemy atakować. W ostatnim mikrocyklu, zwieńczonym dwoma sparingami, skupiliśmy się na fazach przejściowych i obronie niskiej. Z tych aspektów jestem zadowolony. Od tego tygodnia pobudziliśmy już grę wertykalną. Chcemy być konkretni i jak najszybciej przenosić się w pole karne przeciwników. Pracujemy nad tym, żeby nasi piłkarze w tej trzeciej tercji dobrze się odnajdywali i podejmowali skuteczne decyzje. Z tego nie byłem zadowolony, patrząc na te dwa ostatnie spotkania.
Kilka dni temu ogłosiliśmy przedłużenie kontraktu z kontuzjowanym napastnikiem Yannickiem Woudstrą. Jak obecnie wygląda jego sytuacja zdrowotna? Kiedy będzie gotowy do gry?
Yannick obecnie trenuje indywidualnie. Nie chciałbym narzucać mu jakiejś dodatkowej presji. Spodziewamy się jednak, że dołączy do zespołu w okolicach czwartej kolejki i naszego wyjazdu do Opola.
Z podobną kontuzją zmagał się Mamin Sanyang. On już jest w rywalizacji, a w jednym ze sparingów strzelił nawet gola.
Jest bardzo głodny gry, widać w nim dużo takich pozytywnych emocji. Bramka w sparingu była dla niego nagrodą za ciężką pracę, którą wykonuje każdego dnia. Wyglądał dobrze, ale trzeba pamiętać, że rozegrał tylko 35 minut. W kolejnym spotkaniu grał już przez godzinę – w taki sposób budujemy jego wytrzymałość, zdejmując pewną barierę mentalną. Mamin nie jest jeszcze gotowy do rozegrania całego spotkania, ale wierzę, że będzie do dyspozycji sztabu już od początku sezonu i stopniowo będzie siebie budował, zwiększał rywalizację oraz dawał drużynie potrzebny impuls.
Do klubu dołączyło dziewięciu nowych zawodników. Jest pan zadowolony z tego, jak dotychczas przebiega proces aklimatyzacji?
Tak. W tym miejscu brawa dla chłopaków, którzy przyjęli nowych piłkarzy w bardzo otwarty sposób. Nie było żadnych barier, przez co z miejsca mogli się oni skupić na tym, co najważniejsze, czyli na boisku.
Kadra pozostaje już zamknięta i optymalna do ligowej rywalizacji czy może zostawiacie sobie w tej kwestii pewną furtkę?
Zostawiamy sobie pewne możliwości. Okienko nie jest dla nas zamknięte i do drużyny może dołączyć jeszcze jeden lub dwóch piłkarzy. Chcemy pozostawać cały czas czujni na wszystko, co dzieje się wokół nas. Prowadzimy pewne rozmowy – zobaczymy, jak i kiedy się one zakończą.
Kapitanem zespołu pozostał Nemanja Nedić, jego zastępcami zostali mianowani natomiast Bieroński oraz Tecław. Co przemawia za tymi zawodnikami?
To była decyzja drużyny. W tym aspekcie lubię dawać zawodnikom swobodę, bo to oni mają czuć wsparcie ludzi, na których postawili. Jest to dla mnie wybór transparentny, pod którym się w stu procentach podpisuję. To piłkarze z pewnym stażem w klubie. Rozumieją, jakie są tutaj oczekiwania oraz potrzebne wartości – zarówno ludzkie, jak i piłkarskie. Każdy z nich ma charakter odpowiedni do tego, żeby być liderem w tej szatni.
Na koniec zapytam: jakie emocje towarzyszą panu przed sobotnim powrotem na stadion przy Edukacji 7?
Wreszcie wracamy do gry, odczuwam w związku z tym dużą radość. Mamy świadomość, że daliśmy dużo dobrych emocji na wiosnę i oczekiwania naturalnie rosną. Chcemy temu wszystkiemu sprostać, grając atrakcyjnie, ale przede wszystkim skutecznie.















