Głośny doping kibiców, jedna z najlepszych frekwencji w Polsce i awans do Ekstraklasy, który na rynku świętowało ponad dziesięć tysięcy ludzi. Ostrowiec Świętokrzyski był jednym z czołowych ośrodków piłkarskich w kraju. To klub z bogatą, ale i trudną historią. Przez kilka sezonów KSZO Ostrowiec Świętokrzyski występowało w Ekstraklasie, ale obecnie walczy dopiero w trzeciej lidze. W sezonach 2000/2001 i 2001/2002 barwy pomarańczowo - czarnych reprezentował były zawodnik GKS Tychy, Artur Toborek.

Na bieżąco obserwujesz spotkania GKS Tychy. Czy Twoim zdaniem obecny zespół byłby w stanie pokonać drużynę KSZO w której występowałeś na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej?
To było ponad dwadzieścia lat temu. Pamiętam, że nasz zespół był wtedy bardzo zgraną ekipą. Nie mieliśmy w składzie wielkich gwiazd, ale byliśmy solidni i tworzyliśmy monolit. Jeden walczył za drugiego i była to drużyna bardzo charakterna. Zrobiliśmy awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, a w następnym sezonie udało nam się utrzymać KSZO. Trudno byłoby wskazać teraz faworyta, ale myślę, że na papierze byłoby nim KSZO.
Przyszedłeś do Ostrowca w sezonie 2000/2001. Wtedy zespół występował w drugiej lidze (obecnie pierwsza liga), ale mieliście jasno określony cel.
Trenerem był wtedy Krzysztof Tochel, który był bardzo ambitnym człowiekiem i zawsze grał najwyższe cele. Przed startem sezonu jasno powiedział, że chce zawodników, których sam wybierze. Celem całego zespołu był awans. Wejście do szatni miałem na pewno ułatwione, bo znałem wielu zawodników. Pamiętam, że w okresie przygotowawczym dołączył do nas Marek Sokołowski, a już wcześniej byli Tomasz Żelazowski, Bogdan Pikuta czy Wojciech Małocha. Bardzo duża konkurencja była również w bramce, bo byli Jojko, Kapsa i Cabaj.

KSZO w latach swojej świetności słynęło z dopingu kibiców. Kiedy drużyna w 1997 roku debiutowała w najwyższej klasie rozgrywkowej, to na meczu z Lechem Poznań pojawił się 13 000 widzów. Jaka była atmosfera na trybunach w trakcie Twoich występów w Ostrowcu?
Na każdym spotkaniu był praktycznie komplet. Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej świętowaliśmy na rynku w Ostrowcu. Pojawiło się tam ponad 10 000 tysięcy ludzi, a impreza trwała do białego rana. Zrobił to na mnie ogromne wrażenie, ale wysoka frekwencja była także na stadionie. Po awansie władze klubu zdecydowały o wybudowaniu dodatkowej trybuny. Na każdym spotkaniu był praktycznie komplet i kibice byli naszym dwunastym zawodnikiem. Nawet nasi rywale często podkreślali, że doping jest fantastyczny, a kibicuje żywiołowo dopingują od pierwszego do ostatniego gwizdka.
Fantastyczna atmosfera była na pierwszym meczu po awansie. Zagrałeś przeciwko swojemu byłemu zespołowi i pojedynek z Wisłą Kraków chyba na długo utkwił w Twojej pamięci.
Na tym meczu był nadkomplet, a atmosfera była fantastyczna. Jak później oglądałem to spotkanie jeszcze na kasetach VHS, to muszę przyznać, że zagrałem bardzo dobre spotkanie. Pamiętam, że bezpośrednio po meczu zebrałem dużo pozytywnych opinii i było to na pewno spotkanie, które zapamiętam na bardzo długo.

Wspomniałeś, że w szatni nie było indywidualności, ale nie brakowało ciekawych nazwisk. Kibice doskonale pamiętają takich zawodników jak Pietrasiak, Żelazowski, Sokołowski czy Jojko. Czy nadal utrzymujecie kontakt?
Z Tomkiem Żelazowskim, Dariuszem Pietrasiakiem, Marcinem Wróblem czy Wojtkiem Małochą utrzymujemy kontakt do dzisiaj. Wysyłamy sobie życzenia świąteczne i staramy się utrzymywać kontakt.
Po dwóch dobrych sezonach w KSZO nie chciałeś podpisać nowego kontraktu?
Dostałem propozycje z Izraela, ale po drobnych perturbacjach wróciłem do kraju i podpisałem kontrakt z Ceramiką Opoczno.
Kolejne lata dla KSZO były bardzo trudne. Klub miał coraz większe problemy i praktycznie zniknął z piłkarskiej mapy Polski.
Było to dla mnie zaskoczenie, ale słyszałem o problemach finansowych. Miałem nawet propozycje powrotu do KSZO, ale ostatecznie wybrałem Arkę Gdynia. Na pewno wielka szkoda, że tak to się potoczyło. To jest bardzo fajny klub z bogatą tradycją i stadion wypełniony kibicami naprawdę robił ogromne wrażenie.
Jak Twoim zdaniem będzie wyglądało wtorkowe spotkanie?
Myślę, że faworytem jest GKS Tychy. Wiadomo, że puchar rządzi się własnymi prawami i jest to tylko jeden mecz. KSZO w ubiegłym sezonie sprawiło sensację pokonując Wisłę Kraków. Ja osobiście typuję jednak zwycięstwo GKS Tychy.















