OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Bartosz Śpiączka: Zabawa dopiero się zaczyna

2025-03-08
Dawid Dreszer
Łukasz Sobala

Jesienią sporo narzekało się na jego nieskuteczność. Obecnie notuje trzeci ligowy mecz z rzędu z golem, wraca do wysokiej formy i zamyka usta krytykom. Po wygranym spotkaniu z Pogonią Siedlce zamieniliśmy kilka słów z naszym doświadczonym napastnikiem.

Zdecydowanie nie było łatwo, ale dopisujecie na swoje konto kolejny komplet punktów.

Każdy z nas wiedział, że to będzie najtrudniejszy mecz z dotychczasowych. Przyjechała drużyna z końca tabeli. Niedawno byliśmy w podobnej sytuacji, choć oczywiście nie na samym dnie tabeli. Wiemy, jakie jest wtedy zaangażowanie i walka o każdy centymetr boiska. Pokazało to pierwsza połowa. Zawodnicy przeciwnika byli skoncentrowani, grali blisko siebie, jednocześnie byli też bardzo cofnięci. Trudno było przełamać ich szyki. Udało się nam to dopiero w drugiej połowie, ale myślę, że tym pokazaliśmy swój charakter.

Pogoń Was czymś zaskoczyła?

Nie, od początku spodziewaliśmy się, że ten mecz będzie tak wyglądał. Gracze Pogoni w poprzednim meczu przebiegli chyba łącznie 120 kilometrów. Są dobrze przygotowani i mają dobrych zawodników. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. To był mecz do otwarcia wyniku. Po tym pierwszym golu kontrolowaliśmy już grę.

Ty podwyższyłeś to prowadzenie i notujesz trzeci mecz z rzędu z golem.

Zawsze powtarzam, że to zasługa chłopaków. Napastnik żyje z podań innych zawodników i całego przygotowania przez sztab. Bardzo dobrze przepracowaliśmy okres zimowy, mamy pomysł na grę i do tego dokładamy bramki oraz punkty. Cieszę się, że wykorzystuję swoje sytuacje.

Wcześniej sporo mówiło się o nieskuteczności napastników, między innymi Twojej. Dziś chyba możesz patrzeć na to z uśmiechem.

Jesienią stwarzaliśmy sobie mało tych okazji. Jeśli ktoś sobie to przeanalizuje, zwłaszcza ten początek minionej rundy w naszym wykonaniu, zauważy, że rywalom zagrażaliśmy sporadycznie. Oddawaliśmy niewiele strzałów, byliśmy przez długi czas pod własną bramką. Ale odkąd zmieniła się nasza filozofia gry, zaczęliśmy kreować sobie więcej dogodnych sytuacji. Duża zasługa naszego sztabu w tym, że obecnie pokazujemy naprawdę fajny futbol.

Po tym, co mówisz, można odnieść wrażenie, że zimowy okres przygotowawczy był absolutnie kluczowy.

Wreszcie gramy tak, jak chcemy grać. Jesteśmy bardzo dobrze poukładani, także pod kątem taktycznym, ale i przygotowani na każdy możliwy scenariusz. Wiemy, jak zachowywać się na boisku. Pogoń Siedlce większość meczów grała czwórką w obronie, przeciwko nam zmienili ustawienie na trójkę. Mimo to i tak wiedzieliśmy, co mamy robić.

Szóste zwycięstwo z rzędu – to taki jasny sygnał dla czołówki, że pozostajecie w grze o najwyższe cele?

Wróciliśmy do żywych, dogoniliśmy czołówkę, ale zabawa dopiero się zaczyna. Te bezpośrednie mecze dopiero przed nami. Za tydzień jedziemy do Niecieczy, gdzie na pewno czekać nas będzie arcytrudne spotkanie. Musimy twardo stąpać po ziemi. Ale jeśli dalej będziemy grać swoje i zostawiać na boisku serducho, to czuję, że będzie dobrze.

To będzie najważniejsza weryfikacja w tej rundzie?

Nie patrzymy tak na to. Każdy kolejny mecz jest dla nas najważniejszy. Przed starciem z Pogonią dużo mówiło się, że przyjeżdża rywal z dołu tabeli. Ja i „Nema” już w szatni powtarzaliśmy jednak, że to będzie dla nas najtrudniejsze spotkanie ze wszystkich. I to się sprawdziło.

Każdy mecz jest inny. Nieciecza? To piekielnie trudny teren, ale 1. liga to przecież styl życia i zawsze trzeba dawać z siebie wszystko i harować na korzystny wynik. Nic nie przychodzi tutaj łatwo.

Wydaje mi się, że to właśnie takie trudne mecze, jak chociażby ten dzisiejszy, w zdecydowanej większości prowadzą do sukcesów.

Zdecydowanie. Kiedyś czytałem, że Alex Ferguson powiedział, że mistrzostwa wygrywa się w meczach z dołem ligowej tabeli. To są ważne spotkania i trzeba w nich punktować. Teraz zagramy z czołówką, ale mam wrażenie, że paradoksalnie z nią gra nam się lepiej.

Udostępnij materiał: