Ostatnie spotkania rozegrane przez Trójkolorowych niestety nie przyniosły wysokiej zdobyczy punktowej, której wszyscy pragnęliśmy i oczekiwaliśmy, ale już w niedzielę szansa na poprawę! W ramach 27. kolejki rozgrywek Fortuna 1. Ligi Trójkolorowi zmierzą się na wyjeździe ze Zniczem Pruszków.
W Tychach łamak
Obiecujący początek Trójkolorowych w spotkaniu rundy jesiennej ze Zniczem nie przyniósł bramki otwierającej wynik tamtego spotkania. Dwie świetne sytuacje zanotował Mateusz Radecki, ale nie zdołał ich wykorzystać. Brak wykończenia dał się Tyszanom we znaki w 27' pojedynku. Wbiegający w pole karne Shuma Nagamatsu efektywnym strzałem zapewnił gościom jednobramkowe prowadzenie. Od tego momentu gra GKS-u zdecydowanie się nie układała. Do szatni gospodarze zeszli przy wyniku objętym przez pruszkowian w 27'.
W drugiej odsłonie tego spotkania Trójkolorowi wykorzystali stały fragment gry. W 51' dośrodkował Mystkowski z rzutu rożnego, futbolówkę przejął Żytek, a całą akcję wykończył Budnicki, zapewniając gospodarzom remis.
Tyszanie coraz śmielej poczynali sobie na boisku, chociaż groźnych akcji ze strony Znicza Pruszków nie brakowało. Ostatecznie jednak to zawodnik GKS-u, Daniel Rumin zdobył drugą bramkę, podwyższając prowadzenie na 2:1. Kapitan GKS-u Tychu, Nemanja Nedić longiem podał za plecy obrońców co wykorzystał Rumek, wygrywając pojedynek z bramkarzem Znicza.
- Jest to zespół, z którym możemy wygrać. U siebie ze Zniczem, mimo że przegrywaliśmy, zdołaliśmy wygrać 2:1, choć to nie było łatwe spotkanie. Teraz nie będzie inne – zaznaczył Dariusz Banasik.
Szczęśliwa 13 Znicza
Zespół Znicza Pruszków jeszcze niedawno oscylował w niższych rejonach tabeli rozgrywek na zapleczu Ekstraklasy. Teraz jednak drużyna Mariusza Misiury po ostatnich remisach i dwóch zwycięstwach w rundzie wiosennej plasuje się na 13. miejscu z dorobkiem 31 punktów. Bilans po powrocie spotkań w lutym? Dwa zwycięstwa, dwa remisy i trzy porażki. Przez całą rundę zdołali strzelić 20 goli, a stracić 30. U siebie jednak gra im się gorzej, niż na wyjazdach, bo w tej klasyfikacji zajmują 11. miejsce (na boiskach przeciwnika 6.) na tle pozostałych drużyn. Także 11. miejsce, ale pod względem punktowania na wyjazdach, zajmują nasi Tyszanie.
- Gramy kolejny mecz na wyjeździe, patrząc na te nasze ostatnie mecze wyjazdowe, lepiej punktujemy właśnie tam, a nie w domu, także jesteśmy dobrej myśli przed tym niedzielnym spotkaniem. Czeka nas na pewno trudne spotkanie, bo wszystkie mecze w tej lidze pokazują, że tutaj nie ma faworytów. Ktokolwiek, z kim by nie grał, ma szansę na wygraną. Zespół Znicza nie ma jeszcze zapewnionego utrzymania, więc na pewno zrobi na boisku wszystko, żeby u siebie zapunktować i żeby to utrzymanie jak najszybciej sobie zapewnić. My gramy przede wszystkim o przełamanie, bo od paru meczów nie punktujemy tak, jakbyśmy chcieli. Przede wszystkim wpływ na to mają te porażki u nas, takie nieznaczne, bo po 1:0, 2:1, natomiast nadal są to porażki i nie jesteśmy z tej sytuacji zadowoleni. Jest to jednak mecz wyjazdowy, robiliśmy przez cały tydzień wszystko, żeby być najlepiej przygotowanym do tego spotkania – powiedział trener Trójkolorowych.
- Znicz to nieprzewidywalny zespół. Potrafi zagrać bardzo dobry mecz, ale też przeplata takie bardzo przeciętnymi spotkaniami. Od początku rundy ma 3 porażki na swoim koncie. Na pewno są groźniejsi u siebie, a my nie możemy w żaden sposób ich lekceważyć – dodał coach.
Niewątpliwie najbardziej niebezpiecznym zawodnikiem Zniczowców jest ten, który dał nam się we znaki jesienią w Tychach – napastnik, Shuma Nagamatsu. W klasyfikacji strzelców Fortuna 1. Ligi zajmuje 14. miejsce, zdobywszy 7 bramek (tyle samo co Daniel Rumin, najlepszy strzelec GKS-u Tychy w obecnym sezonie).
- Na pewno wyróżnia się tam Nagamatsu, ale jednak kolektyw tworzy zespół. Trzeba też zwrócić uwagę na Grudzińskiego, którego miałem w Radomiaku, lewy obrońca, bardzo dobry motorycznie. Teraz Majewski, który dołączył, były reprezentant Polski, zawodnik, który grał na wysokim poziomie, ma duże doświadczenie i ma bardzo dobre SFG. Jest to zespół solidny, grający piłkę zespołową, bazującą na powtarzalności – zdefiniował naszego przeciwnika szkoleniowiec Tyszan.
Kto lepiej zna Pruszków niż tyski sztab?
Chociaż trochę czasu minęło to jak grać w Pruszkowie trener Banasik wie bardzo dobrze, bo to właśnie nasz coach był szkoleniowcem w Zniczu Pruszków w latach 2014-2016, a Bernard Kapuściński jego asystentem, dokładnie tak samo, jak obecnie w Tychach. W Pruszkowie pracował także Mateusz Surowiec, trener przygotowania motorycznego GKS-u. Sukcesu wówczas nie zabrakło, trener Banasik awansował ze Zniczem Pruszków do 1. Ligi i osiągnął 1/4 finału Pucharu Polski (przegrana 1:5 i 0:1 z Lechem Poznań).
- Bardzo dobrze wspominam okres spędzony w Zniczu Pruszków. Po pracy w Legii Warszawa to był mój pierwszy klub, w którym stawiałem kroki trenerskie w piłce seniorskiej. W pierwszym roku w Zniczu zespół się utrzymał w lidze, bo taki był cel i bardzo daleko zaszliśmy w Pucharze Polski. Kolejny sezon mojej pracy tam był bardzo dobry, wywalczyliśmy bezpośredni awans w fajnym stylu. Stworzyliśmy bardzo dobrą drużynę, bardzo dużo piłkarzy gra teraz w 1. Lidze i w Ekstraklasie. To był mój pierwszy sukces w piłce seniorskiej. Myślę, że kibice też mnie tam mile wspominają. To były dobrze spędzone 2 lata. Zawsze jak się gra przeciwko byłemu zespołowi to dodaje to motywacji – wspominał Dariusz Banasik.
Ciągłe osłabienia w kadrze
Z drużyną do Pruszkowa nie pojedzie Jakub Budnicki, który pauzuje drugi mecz z rzędu (12. żółtych kartek), Bartosz Śpiączka (także kara za żółte kartoniki) i Wiktor Niewiarowski (długoterminowa kontuzja).
- Sytuacja kadrowa nie jest taka dobra, jakbyśmy chcieli i bez kilku zawodników będziemy musieli sobie poradzić.
Nie tylko tyscy kibice liczą na niedzielne przebudzenie, drużyna także. Trójkolorowi po pięciodniowym mikrocyklu treningowym pełni skupienia i ambicji jadą do Pruszkowa po 3 punkty, by przerwać serię ostatnich, wyjazdowych remisów. W tabeli coraz ciaśniej, więc punkty potrzebne od zaraz, z czego wszyscy doskonale zdają sobie sprawę. Początek spotkania ze Zniczem Pruszków w niedzielę, 14 kwietnia o godz. 15.00. Transmisja meczu będzie dostępna w Polsat Box Go. Spotkanie poprowadzi sędzia Piotr Idzik.















