Na zakończenie roku i rundy jesiennej tyszanie urządzili sobie prawdziwą strzelaninę, pokonując na własnym terenie Unię Racibórz aż 7:1.
Sygnał od kapitana
Już w 5. minucie spotkania miejscowi przeprowadzili groźną akcję, którą faulem na Orlińskim przerwał Duda, a że przewinienie miało miejsce w polu karnym, to rozjemca spotkania bez zawahania wskazał na "wapno". Okazji do otwarcia wyniku nie zaprzepaścił z kolei Pipia i pewnym strzałem przy słupku kompletnie zmylił Szyrę.
Na drugiego gola przyszło nam poczekać dwadzieścia minut, kiedy to Orliński zdecydował się na strzał z okolicy 30 metra i przełamując dłonie Szyry, ulokował piłkę w sieci.
Pogrom w drugiej połowie
Po zmianie stron tyszanie ani myśleli zwalniać tempa. Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Ploch uderzając z dystansu posłał piłkę tuż nad poprzeczką.
Kilka minut później Dzięgielewski rozpoczął swój "show". Wpierw sfinalizował akcję rozpoczętą przez Plocha i Wilka, dostawiając tylko stopę do idealnie wyłożonej, wzdłuż linii bramkowej, piłki. Po kolejnych dwóch minutach było już 4:0. Tym razem popularny "Dzięgiel" uderzeniem z głowy zamknął dośrodkowanie Rabieja i obijając jeszcze słupek bramki Raciborza podwyższył wynik spotkania.
W 63. minucie powinno być już 5:0, ale sytuacji sam na sam z Szyrą nie wykorzystał Wilk posyłając futbolówkę wprost w nogi golkipera gości. W następnej akcji to przyjezdni stanęli przed szansą na pierwsze tego dnia trafienie, ale tu w sukurs Odyjewskiemu przybiegł Kopczyk wybijając piłkę z linii bramkowej i Oślizlok mógł tylko żałować zmarnowanej okazji.
Ten sam zawodnik w 72. minucie już się nie pomylił pewnie wykorzystując rzut karny.
Egzekutor Dzięgielewski
Radość przyjezdnych nie trwała jednak zbyt długo. Na kwadrans przed zakończeniem regulaminowego czasu gry Dzięgielewski skompletował hat-tricka wykorzystując prostopadłe zagranie Kacprowskiego i mieliśmy 5:1.
W następnej akcji faulu we własnym polu karnym dopuścił się Szyra i trzeci raz tego dnia byliśmy świadkami "jedenastki". Tym razem pewnym egzekutorem okazał się Dzięgielewski, podwyższając wynik meczu na 6:1.
Możemy trochę żałować, że nie często było nam dane w tej rundzie korzystać z młodych chłopaków z pierwszej drużyny, ale tak się nam terminarz układał, że było to wykluczone. Cieszy jednak, że każde ich zejście do czwartej ligi robi różnicę na boisku - powiedział drugi trener GKS II Tychy.
Mylił się jednak ten, kto myślał, że to koniec strzeleckiego popisu tyszan. W 86. minucie wynik ustalił Wilk, wykorzystując błąd bramkarza Unii i efektowne zwycięstwo na zakończenie 2022 roku stało się faktem.
Potencjał piłkarski w tym zespole jest duży i dzisiaj udało się go w pełni wydobyć. Szybko objęliśmy prowadzenie, które po przerwie podwyższyliśmy pewnie kontrolując boiskowe wydarzenia. Kolejny raz pokazaliśmy, że nasze boisko jest sporym atutem, dzięki któremu potrafimy wygrać z każdym rywalem. Cieszy tak wysoki wynik, bo ten ostatni mecz na przełomie roku zawsze zapada głębiej w pamięć - podsumował trener Łukasz Kopczak.
GKS II Tychy - KP Unia Racibórz 7:1 (2:0)
1:0 Pipia (6. karny)
2:0 Orliński (26.)
3:0 Dzięgielewski (50.)
4:0 Dzięgielewski (52. głową)
4:1 Oślizlok (72. karny)
5:1 Dzięgielewski (75.)
6:1 Dzięgielewski (79. karny)
7:1 Wilk (86.)
Sędziował: Marcin Jakowenko (Bielsko-Biała)
GKS II Tychy: 1. Odyjewski - 4. Zarębski, 6. Dzięgielewski (82, 11. Parkitny) , 7. Żelazowski (62, 32. Krzak), 8. Oleksy (62, 34. Kacprowski Ż), 10. Ploch, 17. Pipia, 18. Orliński, 19. Kopczyk (72, 5. Chwaja), 23. Rabiej, 30. Wilk. Trener Jarosław Zadylak.















