OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

GKS II Tychy: Grad goli i remis z Czechowicami

2022-10-21
Marcin Gołosz
Tomasz Gonsior

Kto sobotni poranek spędził przy Edukacji 7 z pewnością na brak emocji nie mógł narzekać. Oba zespoły stworzyły dobry widowisko, które zakończyło się podziałem punktów po remisie 3:3.

Wstęp do prawdziwych emocji

Już w 2. minucie meczu tyszanie przeprowadzili ofensywną akcję, którą Pipia zwieńczył strzałem zza pola karnego. Niestety uderzenie to nie sprawiło Szczyrbie kłopotów i na otwarcie wyniku przyszło nam poczekać nieco dłużej.

To mogło nastąpić w 6. minucie, ale przy trafieniu Gajdy sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i gola nie uznał.

Trzy minuty później nie było już żadnych wątpliwości, a swoje debiutanckie trafienie w "Trójkolorowych" barwach zaliczył Oleksy, celnie finalizując akcję uderzeniem z głowy. Kilkadziesiąt sekund później gospodarze mogli podwyższyć, ale Parkitnemu w ostatniej chwili odskoczyła piłka wpadając wprost w ręce golkipera gości.

Po niemal pół godzinie gry to przyjezdni stanęli przed szansą wyrównania, tym razem jednak w sukurs Danie przyszedł Pipia i skończyło się na strachu.

Do końca tej połowy czechowiczanie jeszcze trzy razy próbowali swojego szczęścia, ale kolejno Kus, Dzida, Jonkisz nie znaleźli sposobu na Danę, który w ostatnich sekundach pierwszej połowy obronił jeszcze instynktownie nogami uderzenie jednego z przeciwników.

Jeszcze więcej emocji...

Trzy minuty po wznowieniu gry tyszanie ponownie zaatakowali rywali. Niestety jednak piłkę uderzoną przez Kopczyka "spod samej lady" wyjął Szczyrba.

W następnej akcji to goście odważniej zaatakowali, ale Dana był na posterunku pewnie łapiąc strzał Raszki. Chwilę później było już 2:0, a efektowną piętką popisał się Lewandowski, wykorzystując podanie Parkitnego.

W 61. minucie trenerskim nosem wykazał się prowadzący MRKS, bowiem wprowadzony na boisko Matusz chwilę później uderzył po ziemi z okolicy 25 metra nie dając żadnych szans na skuteczną interwencję zasłoniętemu Danie. Dwanaście minut później Kozioł doprowadził do wyrównania dobijając uderzenie swojego kolegi.

Cios za cios

Czechowiczanie długo jednak nie cieszyli się z remisu, bowiem po kilkudziesięciu sekundach Oleksy posłał "szczura" zza pola karnego i piłka ku rozpaczy gości ponownie zatrzepotała w siatce.

Mylił się jednak ten, kto myślał, że to koniec emocji. Podopieczni trenera Białka nie odpuszczali i w 86. minucie wykorzystali rzut karny podyktowany za faul na Dzidzie.

Kibicom ten mecz mógł się podobać, inaczej pewnie będą postrzegać go trenerzy, bo w pewnym momencie na boisku mieliśmy cios za cios jak w pojedynku bokserskim. W końcówce meczu ostemplowaliśmy jeszcze słupek i poprzeczkę, co uratowało gospodarzom skórę. Mamy świadomość, gdzie leży sedno problemu z jakim borykamy się od kilku spotkań, ale to już musimy sami przepracować - powiedział trener gości Wojciech Białek.

W doliczonym czasie gry mogli jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale wpierw boli słupek, a chwilę później poprzeczkę i mecz zakończył się podziałem punktów.

Zobaczyliśmy ciekawe spotkanie z chyba najmocniejszym rywalem z jakim nam przyszło dotąd się zmierzyć. Musimy szanować ten punkt, aczkolwiek pewien niedosyt pozostaje. Prowadząc u siebie dwoma bramkami nie powinniśmy pozwolić przeciwnikowi doprowadzić do wyrównania. Zabrakło odrobinę konsekwencji, ale był to kolejny dobry sprawdzian dla tej młodej drużyny - ocenił trener gospodarzy Łukasz Kopczyk.

GKS II Tychy – MRKS Czechowice-Dziedzice 3:3 (1:0)
1:0 Oleksy (9. głową)
2:0 Lewandowski (52.)
2:1 Matusz (64.)
2:2 Kozioł (77.)
3:2 Oleksy (78.)
3:3 Dzida (86. karny)

Sędziował:Dawid Bukowczan (Buczkowice)

GKS II Tychy: 22. Dana Ż – 23. Rabiej, 4. Zarębski, 19. Kopczyk, 11. Parkitny Ż, 34. Kacprowski, 8. Oleksy Ż, 17. Pipia, 18. Orliński, 7. Żelazowski (88, 5. Chwaja), 9. Lewandowski. Trener Jarosław Zadylak.

Udostępnij materiał: