Tym razem o pomeczowy komentarz poprosiliśmy strzelca debiutanckiej bramki dla tyszan - Dawida Parysza.
Wszedłeś po zmianie stron, ale swoją obecność na boisku zaznaczyłeś debiutanckim golem w barwach GKS Tychy na czwartoligowych boiskach. Jakie emocje towarzyszyły Ci po tym golu ?
Na początku może nie szło mi za dobrze, ale w końcu udało się przełamać i zdobyć pierwsze trafienie dla Tychów. Jestem z tego bardzo zadowolony, tym bardziej, że sam mecz okazał się dla nas zwycięzki.
Zanim jednak objęliśmy prowadzenie, była pierwsza dosyć niemrawa połowa.
Racja, nie wyglądało to z początku za dobrze, ale konsekwentna i cierpliwa gra pozwoliła nam na osiągnięcie zamierzonego celu.
Była też chwila grozy po zmianie stron kiedy to rywale w odstępie kilkudziesięciu sekund stworzyli sobie dwie "setki".
Przytrafił nam się słabszy moment w tym meczu, ale na szczęście wyszliśmy z niego obronną ręką. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na rywalach i to my wyszliśmy z tego starcia zwycięsko.















