Ostatnimi czasy druga drużyna GKS Tychy przyzwyczaiła nas do dramaturgii w końcowych minutach swoich meczów. Nie inaczej było w Ustroniu, gdzie tyszanie w doliczonym czasie wypuścili z rąk zwycięstwo, remisując z miejscową Kuźnią 1:1.
Skromne prowadzenie
Mecz lepiej rozpoczął się dla miejscowych, którzy już w pierwszym kwadransie kilkukrotnie zatrudnili Danę. Mimo naporu gospodarzy to "Trójkolorowi" w 22. minucie pokusili się o zdobycz bramkową. Przy rzucie wolnym Biegański precyzyjnie obsłużył Pipię i temu nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do świątyni Skocza.
Chwilę później mogło być 2:0, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i gola nie uznał.
Ta ostatnia minuta...
Po zmianie stron tyszanie odważniej zaatakowali na połowie Kuźni, raz za razem nękając Skocza. Już w pierwszej minucie, zaraz po wznowieniu gry, Biegański stanął przed szansą podwyższenia wyniku, ale musiał uznać wyższość bramkarza Ustronia. Kwadrans później z dystansu przymierzył Pawlusiński, ale jego uderzenie powędrowało nad poprzeczką.
Napór tyszan nie ustawał i od 70. minuty sytuacje mnożyły się jedna za drugą. Niestety jednak, ale kolejno Biegański, Orliński, Kacprowski czy Żelazowski nie byli w stanie pokonać Skocza. Na domiar złego w doliczonym czasie miejscowi za sprawą Petraczyka wyrównali wynik i mecz zakończył się podziałem punktów.
KS Kuźnia Ustroń - GKS II Tychy 1:1 (0:1)
0:1 Pipia (22.)
1:1 Petraczyk (90.)
Sędziował: Adrian Kozieł (Porąbka)
GKS II Tychy: 22. Dana - 3. Słanek, 4. Zarębski, 7. Żelazowski (83, 5. Chwaja), 8. Orliński, 9. Ploch, 10. Biegański, 11. Parkitny Ż (83, 18. Pawlusiński Ż), 17. Pipia, 23. Rabiej, 34. Kacprowski. Trener Jarosław Zadylak.















