W zakończonym sezonie Zina IV ligi tyszanie zdołali zdobyć64punkty za20zwycięstw,4remisy i6porażek. O wywiad i podsumowanie dokonań Mistrza drugiej grupy poprosiliśmy treneraSebastiana Idczaka.
Przypomnijmy, o statystykach drużyny pisaliśmy wcześniej tutaj, natomiast o dokonaniach poszczególnych zawodników przeczytacie tutaj.
Zaskakująca zmiana
Przejąłeś drużynę w trudnym, mimo wszystko, momencie. Z jednej strony lider z pięcioma punktami przewagi, ale z drugiej to wstrząs dla szatni, bo nagle zmieniamy trenera, który na dodatek już na starcie staje przed dużym wyzwaniem.
Niecodziennie przejmuje się zespół lidera. Zazwyczaj takie zmiany odbywają się kiedy coś nie idzie, natomiast tutaj mieliśmy do czynienia z kontynuacją myśli szkoleniowej. Na pewno był to ciężki czas dla mnie, bo trzeba było utrzymać to prowadzenie mając na uwadze ciężkie mecze, które nas czekały. Teraz już na chłodno oceniając, nie sądziłem, że będzie mnie to tyle kosztować stresu, pracy i niepewności, bo do samego końca przyszło nam też walczyć o wygranie ligi.
Niefortunnie się złożyło, że przejąłeś zespół po porażce z Czechowicami, jak się później okazało z rewelacją wiosny. Na starcie czekał Cię równie niewygodny rywal jakim jest Spójnia Landek, ale widać było, że rywal został zaskoczony naszym stylem i wysoko wygrywamy 5:1.
Być może więcej do udowodnienia rywale mieli Jarkowi niż mnie, ja do tego podszedłem na chłodno i ten mecz szybko sobie ułożyliśmy pod nasze dyktando. Już po dwudziestu minutach było praktycznie po wszystkim i należało tylko mądrze dograć do końca. Dobrze się stało, że po tym potknięciu przyszła taka wygrana, bo zespół dostał dodatkowy impuls.
Lekka zadyszka lidera
Żeby jednak nie było tak kolorowo to w następnych czterech meczach zdobywamy raptem cztery punkty, choć te porażki nie były zasłużone i minimalne, bo po 0:1. Co było tego przyczyną ?
Myślę, że na tamten okres trzeba spojrzeć trochę szerzej i głębiej. Już w tych meczach zaczęliśmy grać bez kilku kluczowych zawodników, doszły też przymusowe pauzy. Być może był to efekt słabszej dyspozycji dnia, rywale też mocniej się spinali na nas. Sam widziałeś chociażby mecz w Gorzycach, który bardziej był bijatyką niż czwartoligowym meczem. Summa summarum, na koniec każdy z tych punktów był cenny i ważny.
Ta liga w pewnym momencie przypominała "wyścig żółwi". Można było przegrać, ale i tak dystans się nie zmniejszał, a innym razem rywale dochodzili, po czym znów notowali serię meczów bez punktów. Trzeba jednak przyznać, że jak trzeba było włączyć "szósty bieg", to GKS Tychy pokazał moc pokonując w arcyważnych meczach Łękawicę, Gliwice czy wychodząc zwycięsko z kluczowego dla układu sił w tabeli meczu z Bełkiem.
W pewnym momencie było tak, że Bełk wygrywając zaległy mecz mógł nas nawet wyprzedzić w tabeli. Nadszedł jednak taki moment, że druga drużyna została sama, tzn. nie mogliśmy liczyć na wzmocnienia z pierwszego zespołu, bo zabraniał tego regulamin. Tak naprawdę ciężkie mecze były dopiero przed nami i mogliśmy wszystko stracić. Wyszarpaliśmy jednak zwycięstwo z Łękawicą, pokonaliśmy Bełk i jak się okazało bramka Palucha na 3:0 miała bardzo duży ciężar gatunkowy. Pokonaliśmy u siebie rezerwy Piasta, które na tamten czas notowały solidną serię bez porażki na wyjeździe. Cieszy, że w kluczowych momentach zespół jednak stanął na wysokości zadania.
Przede wszystkim promować młodzież
Przejrzałem wyniki poprzednich drużyn, które prowadziłeś i wspólnym mianownikiem tych zespołów była wysoka liczba zdobytych goli, ale też niskie straty własne.
Każdy ma swój model gry, trzeba jednak go dostosować do zespołu, który się posiada. Tutaj mając młodych zawodników, którzy mogą motorycznie przewyższyć rywali, mogłem postawić na wysoką i agresywną grę. Z resztą te mecze, które przegraliśmy też pokazały, że w grze wyglądamy dobrze, a problem tkwi gdzie indziej. Z Podbeskidziem przegraliśmy po rzucie karnym, u siebie z Ustroniem była porażka po rzucie wolnym, na Gorzycach strata punktów po rzucie karnym. No i ostatni mecz przegrany po "centrostrzale" za kołnierz bramkarza. W większości te jedenaście straconych bramek było po stałych fragmentach. Wracając do pierwszej części pytania, zawsze chcę grać do przodu i to się przekłada na dużą ilość stworzonych sytuacji. Te 26 strzelonych bramek to może była jedna czwarta tego, co sobie wypracowaliśmy na boisku.
Wspominaliśmy już o tym wcześniej, ale przepisy ligowe są tak skonstruowane, że w kluczowym momencie przyszło Wam grać wyłącznie młodzieżą bez posiłków z pierwszej drużyny. Cieszy jednak, że Ci młodzi chłopcy potrafili udźwignąć ciężar sezonu zasadniczego.
Nie był to łatwy dla nas okres, ale z pewnością taka postawa naszych młodych zawodników cieszy każdego w Klubie. Praktycznie pierwszy raz znaleźli się w takiej sytuacji, na dodatek sami sobie wytworzyli dodatkową presję. Nie zapominajmy jednak, że to jest druga drużyna i nadrzędnym celem jest dostarczanie zawodników do pierwszego zespołu. Dzisiaj zawodnicy z U17 czy U19 chcą się dostać do drugiej drużyny, a tam powalczyć o angaż w pierwszej lidze. Taką drogę przeszło teraz sześciu zawodników i na ten moment próbują swoich sił pod okiem trenera Nowaka.
Strzelać każdy może...
Patrząc na rozkład bramek w poszczególnych kwadransach gry, to kondycyjnie byliśmy dobrze przygotowani, ba, najwięcej goli strzelaliśmy w trzecim i szóstym kwadransie, bo po 17. Można tak na to spojrzeć, czy to zbyt daleko idące wnioski ?
Te liczby pokazują, że mając taki zespół, który trenuje pięć razy w tygodniu można wypracować z nim motorykę na wysokim poziomie.
Z drugiej jednak strony czasami zawodziła koncentracja, szczególnie w trzecim kwadransie, kiedy to traciliśmy najwięcej goli - łącznie 8, jak w chociażby w meczach z Ustroniem, Łękawicą, czy Czańcem.
Ciężko mi powiedzieć czy to brak koncentracji, na pewno straty bramek do szatni nam nie pomagały. Wymieniłeś stracone bramki po stałych fragmentach gry i to można poddać głębszej analizie i pracy na przyszłość żeby takich momentów uniknąć.
Siłą tej drużyny była zespołowość, aż 22 zawodników wpisało się na listę strzelców, to z pewnością utrudniało rywalom rozpoznanie nas. Ogólnie w Tychach wystąpiło w tym sezonie 35 zawodników w tym 5 bramkarzy, ale też chyba zabrakło prawdziwego lidera, który w ciężkich momentach wziął by ciężar meczu na siebie i zrobił sporą różnicę ?
Przejmując zespół stanąłem przed sporym wyzwaniem, ten zespół nie miał bowiem w swoich szeregach nominalnego napastnika i musiałem szukać różnych rozwiązań. Z konieczności na tej pozycji próbowaliśmy Orlińskiego, Machowskiego, Dzięgielewskiego czy Palucha i to też się przełożyło na to, że nie mieliśmy prawdziwego egzekutora. Finalnie w barażach zabrakło nam takiego zawodnika, który wykorzysta stworzoną mu sytuację i da nam szansę na korzystny wynik.
Zrobili wszystko, co mogli
W barażach przez 160 minut walczyliśmy jak równy z równym i z pewnością nie zasłużyliśmy na 0:4 w dwumeczu. Tutaj jednak dały o sobie znać kontuzje i krótka ławka, ale też zabrakło nam chyba doświadczenia.
Baraże pokazały, że ten zespół potrafi grać też w obronie, choć początkowo sami zawodnicy mieli o to obawy. Trzeba jednak oddać rywalom, że byli mocnym przeciwnikiem, który w lidze przegrał zaledwie dwa razy. Byliśmy w takim momencie, że inaczej zagrać nie mogliśmy. Mimo wszystko walczyliśmy jak równy z równym, choć pod koniec ligi z powodu kontuzji wypadło nam kilku kolejnych, kluczowych graczy.
Ten sezon, tak na chłodno oceniając, jest sukcesem czy pozostaje niedosyt ?
Wygrywając ligę nie można było zrobić nic więcej, bo po prostu byliśmy najlepsi. To sukces Klubu i tych wszystkich ludzi, którzy mieli w tym swój udział, jak chociażby Jarka Zadylaka. Natomiast należy cieszyć się, że doszliśmy w ogóle do baraży, a wygranie tego dwumeczu można by było rozpatrywać w kategorii wyniku ponad stan.
Plany na następny sezon ? Część zawodników łatwo mieć nie będzie, bo czekają ich przygotowania z pierwszym zespołem. Kiedy natomiast drugi zespół wznowi treningi, jakie sparingi mamy w planach i czy można spodziewać się jakichś ruchów kadrowych?
Już w trakcie sezonu trwały prace nad ustaleniem sparingpartnerów więc to już mamy przygotowane, natomiast zespół treningi wznowi 11 lipca, podobnie z resztą jak cała ligowa stawka. Co do ruchów kadrowych na ten moment niczego nie możemy wykluczyć.
Rozmawiał Marcin Gołosz















