OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

GKS II Tychy: Wygrana wyszarpana w strugach deszczu

2023-04-14
Marcin Gołosz
Łukasz Sobala / www.pressimges.pl

Swoiste deja vu zaserwowali kibicom piłkarze drugiej drużyny GKS Tychy. Podobnie jak przed tygodniem, tak i dzisiaj podopieczni trenera Jarosława Zadylaka zdobyli komplet "oczek" przechylając szalę zwycięstwa w ostatnich sekundach spotkania.

Ten jeden błąd...

W pierwszej połowie spotkania na boisku działo się niewiele i sytuacje strzeleckie można by policzyć na palcach jednej ręki. Niestety, wśród tych nielicznych, była ta po stronie gospodarzy, którzy w 23. minucie wykorzystali błąd tyskiej defensywy i po kontrataku za sprawą Moiczka objęli prowadzenie.

Tyszanie próbowali odpowiedzieć w 42. i 44 minucie meczu, ale zarówno Orliński, jak i Parkitny nie znaleźli sposobu na Pawelę.

W pierwszej odsłonie popełnialiśmy zbyt dużo prostych błędów, a po jednym z nich straciliśmy bramkę. Nasza gra powinna wyglądać lepiej piłkarsko, ale pewnym tłumaczeniem jest pogoda i stan boiska - powiedział trener GKS II Tychy.

Rzęsisty deszcz sprzymierzeńcem gości

Po zmianie stron przyjezdni wzięli się ostro do pracy i już w 51. minucie mógł paść remis. Niestety golkiper gospodarzy wyczuł intencję Biegańskiego i ofiarną interwencją wyjął piłkę tuż przy słupku, po strzale z rzutu wolnego.

Chwilę później "Trójkolorowi" przeprowadzili kolejny atak. Tuleja idealnie obsłużył prostopadłym podaniem, świeżo wprowadzonego na boisko, Wilka. Ten odważnie wszedł w pole karne rywali, gdzie dał się sfaulować bramkarzowi i sędzia bez zawahania wskazał na jedenasty metr.

Co prawda Pawela bezbłędnie "przeczytał" Biegańskiego, ale sędziowie dopatrzyli się błędu bramkarza Spójni i nakazali powtórzyć rzut karny. Do piłki podszedł tym razem Tuleja i pewnym uderzeniem przy słupku wyrównał wynik meczu.

Im bliżej było końca meczu tym większe opady serwowała nam pogoda. Na boisku jednak chłodu odczuć się nie dało, wręcz przeciwnie, obie drużyny podniosły temperaturę widowiska do granic możliwości.

W 69. minucie przed szansą stanął Sobas, ale jego strzał z dystansu pewnie wybronił Dana. Dwie minuty później, po drugiej stronie boiska, na podobny ruch zdecydował się Orliński, ale i tym razem futbolówka wpadła w ręce bramkarza.

Szczęściu trzeba umieć dopomóc

Na nieco ponad kwadrans przed upływem regulaminowego czasu gry mocniej zaatakowali miejscowi i tylko sobie znanym sposobem Dana raz za razem ratował GKS od utraty gola. Wpierw wybronił uderzenie Wrany z okolicy piątego metra, a następnie dwukrotnie poradził sobie po strzałach Habdasa.

Napór Spójni zwieńczył strzał Wrany z 86. minuty, ale tym razem w sukurs Danie przyszedł słupek.

W doliczonym czasie gry boiskowym sprytem wykazał się Rabiej, który nie kalkulując wrzucił piłkę w pole karne rywali dając im szanse na pomyłkę. Tak też się stało, Marek nie zrozumiał się ze swoim kolegom w bramce i uderzeniem z głowy skierował piłkę do własnej świątyni, dając tym samym zwycięstwo tyszanom.

Pomimo warunków atmosferycznych, ten mecz był atrakcyjny dla oka. Mieliśmy swoje okazje do strzelenia kolejnych bramek i w mojej ocenie powinniśmy to spotkanie pewnie wygrać. Zamiast tego, przy sporym udziale sędziów przegrywamy, a trzy punkty rywale kolejny raz otrzymują w prezencie po trafieniu samobójczym - nie krył swojego rozczarowania trener Dariusz Kłus.

W podobnym tonie o efekcie końcowym wypowiedział się z kolei trener Jarosław Zadylak - Dopisało nam dzisiaj jednak szczęście i z tego musimy się cieszyć. Raz, że rywale mieli swoje bardzo groźne okazje, a dwa po akcji z niczego udało nam się wyjść na prowadzenie.

KS Spójnia Landek - GKS II Tychy 1:2 (1:0)
1:0
Moiczek (23.)
1:1 Tuleja (54. karny)
1:2 Marek (90. samobójcza)

Sędziował: Wojciech Potańczyk (Kraków)

GKS II Tychy: 22. Dana - 3. Słanek, 4. Zarębski Ż, 6. Oleksy (72, 5. Chwaja), 7. Żelazowski (87, 24. Kawka), 8. Orliński, 10. Biegański Ż, 11. Parkitny (46, 30. Wilk), 23. Rabiej, 25. Tuleja, 34. Kacprowski Ż. Trener Jarosław Zadylak.

Udostępnij materiał: