W poniedziałkowy wieczór GKS i Odra podzielili się punktami. Po zakończeniu spotkania porozmawialiśmy z pomocnikiem Jackiem Wuwerem, który oficjalnie zadebiutował w barwach naszego klubu.
Po wymagającym meczu remisujemy z Odrą Opole. Jakie wnioski nasuwają ci się na gorąco po ostatnim gwizdku sędziego?
Jacek Wuwer: Na pewno boli nas ta stracona bramka. Pozytywne jest jednak to, że udało nam się wyrównać i tym samym wrócić do tego spotkania. Uważam, że mogliśmy je wygrać, więc naturalnie pojawia się takie zdenerwowanie. Niemniej przyjmujemy ten remis z pokorą i wracamy do działania, bo wiemy, jak ważny mecz czeka nas w piątek.
Patrząc na poszczególne statystyki, było to bardzo wyrównane spotkanie. Z poziomu boiska również mieliście takie poczucie?
W pierwszej połowie Odra próbowała zagrażać nam po dośrodkowaniach i ze stałych fragmentów. Po przerwie natomiast to my mieliśmy inicjatywę i większą liczbę sytuacji podbramkowych. Bardzo żałujemy, że nie udało się przechylić szali zwycięstwa na naszą korzyść.
Te dośrodkowania i stałe fragmenty były czymś, na co trenerzy w przedmeczowej analizie zwracali szczególną uwagę? Rywal często zdobywa w ten sposób bramki.
Sztab odpowiednio nas pod tym kątem przygotował. Trenerzy wykonali swoją pracę bardzo dobrze, bo z tymi stałymi fragmentami gry sobie dziś radziliśmy. Odra w tym aspekcie rzeczywiście jest mocna, ale pokazaliśmy, że potrafimy się w takich sytuacjach skutecznie bronić.
Jednocześnie był to dla ciebie chyba mecz szczególny. Po raz pierwszy mogłeś przywitać się z publicznością zgromadzoną na E7.
Już w minionym tygodniu podczas treningów czułem, że trener może dać mi szansę. Jestem wdzięczny, że obdarzono mnie takim zaufaniem. Starałem się za nie odpłacić. Byłem mocno skupiony, ponieważ chciałem, żeby ten debiut był jak najbardziej udany. Z pewnością cieszę się z faktu, że udało mi się wystąpić w rozgrywkach ligowych na szczeblu centralnym, bo bardzo długo na ten moment czekałem. To dla mnie również motywacja do dalszej pracy.
Kolejne spotkanie rozegramy już w piątek. Z jednej strony tego czasu na regenerację będzie teraz niewiele, ale z drugiej błyskawicznie pojawia się okazja, by przekuć ten dzisiejszy niedosyt w coś pozytywnego.
Nie ma co patrzeć na to, ile czasu będziemy mieli na regenerację po starciu z Odrą. Mamy świadomość tego, jak ważny będzie mecz w Łęcznej. Jedziemy tam po to, żeby dać z siebie wszystko i powalczyć o pełną pulę. Nic innego nas obecnie nie interesuje.















