Zespół GKS-u Tychy do lat 15 w obecnym sezonie prowadzi trener Łukasz Nowak. To szkoleniowiec z bardzo ciekawą i bogatą historią, który cenne doświadczenie zdobywał m.in. w lokalnych angielskich klubach oraz na stażach u Jana Urbana i Jurija Szatałowa. W rozmowie z nami opowiedział o pracy z tyską młodzieżą i szczegółach swojej trenerskiej drogi.
Dawid Dreszer: Jak to się stało, że fachu trenerskiego uczyłeś się w Wielkiej Brytanii?
Łukasz Nowak, trener GKS-u Tychy U-15: Wyjechałem w dość nietypowych okolicznościach. Byłem wówczas zawodnikiem czwartoligowej Victorii Jaworzno. Był to bodajże 2003 rok. Miałem już licencję instruktora piłki nożnej i pierwsze doświadczenia trenerskie za sobą. Prywatne sprawy skłoniły mnie jednak do wyjazdu za granicę. Początkowo miał być to roczny wyjazd, ale znacznie się przedłużył – w Wielkiej Brytanii mieszkałem łącznie około szesnastu lat. Na początku trzeba było nauczyć się języka i znaleźć odpowiednią pracę. Później wróciłem jednak do piłki. Zacząłem rozglądać się w kierunku kursów trenerskich. I tak poszło to z górki. Tych zdobytych kwalifikacji miałem mnóstwo. W międzyczasie moje dzieci nieco podrosły i również chciały grać w piłkę. Zapisałem syna do jednego z lokalnych klubów. Okazało się, że klub ten poszukuje trenerów. W ten sposób dostałem pod swoje skrzydła pierwszą drużynę – dwunastolatków. Dobrze się wszystko zaczęło. W klubie byli zadowoleni i naturalnie zaliczyłem skok do piłki seniorskiej. Z czasem szukałem kolejnych wyzwań. Chciałem dodawać do tego wszystkiego coraz więcej profesjonalizmu.
Co było dalej?
Kształciłem się w brytyjskiej szkole trenerów. Tam poznałem szkoleniowców z profesjonalnych klubów. Mogłem jeździć po akademiach i zdobywać cenne doświadczenia. Po którymś zaliczonym kursie z kolei chciałem zdobyć licencję UEFA A. Okazało się, że w Wielkiej Brytanii jest to jednak trochę taki sufit nie do przebicia. Jako zawodnik nie miałem doświadczenia z grą na profesjonalnym poziomie. W tej kolejce byłem więc dość daleko. W 2017 roku pojawiła się jednak okazja zrealizowania kursu w Polsce, z której oczywiście skorzystałem. W jego trakcie odbyłem staż trenerski u Jurija Szatałowa, a następnie staż w Śląsku Wrocław.
Jak od kulis wyglądał ten staż trenerski w Śląsku?
Szkoleniowcem był wówczas Jan Urban. To była dla mnie bardzo inspirująca przygoda. Miałem okazję być blisko pierwszej drużyny. Udało się nawiązać kontakt z trenerem Urbanem. Obaj pochodzimy z tego samego miasta. To zaufanie było na troszeczkę wyższym poziomie. Uczestniczyłem zarówno w odprawach, jak i w treningach przedmeczowych. Mogłem poznać te kuluary.
Niedługo później wróciłeś do Polski na stałe.
Najpierw wrócili żona i dzieci – było to w trakcie pandemii. Zaczęliśmy budowę domu. Chwilę później ja także wróciłem do kraju. Rozpocząłem pracę w lokalnych klubach. Najpierw w okręgowym Górniku 09 Mysłowice, a następnie w czwartoligowej Unii Kosztowy, gdzie poznałem obecnego koordynatora Akademii GKS-u Tychy Piotra Mrozka, po którym notabene przejąłem zespół. W międzyczasie pojawiła się oferta pracy w lokalnej Zgodzie Byczyna. Tam budujemy fundamenty niemalże od początku – i wygląda to coraz lepiej.
Jak znalazłeś się w strukturach Akademii GKS-u Tychy?
Z dyrektorem Krzysztofem Skarżyńskim znamy się jeszcze z czasów pobytu w Wielkiej Brytanii. Wspólnie realizowaliśmy niektóre kursy szkoleniowe. Pewnego razu dyrektor do mnie zadzwonił. Potrzebował trenerów i trochę świeżej krwi, jak to w futbolu bywa. Tak tutaj trafiłem, było to w okolicach marca bieżącego roku. Rozgrywki już trwały. Umówiliśmy się, że poprowadzę zespół do końca sezonu, a później będziemy rozmawiać o ewentualnej dalszej współpracy. W wakacje dostałem propozycję pracy z seniorami w 5. lidze, jednak po namysłach i rozmowach z bliskimi osobami oraz dyrektorem postanowiłem kontynuować pracę w Tychach.
Co zadecydowało?
Powstają tutaj coraz lepsze struktury. Pojawiają się coraz bardziej interesujący szkoleniowcy i wszystko zmierza w odpowiednim kierunku. Chciałbym być częścią tego projektu. Czas pokaże, co uda nam się osiągnąć i kogo wychowamy. Bo chodzi przecież o to, żeby pierwszy zespół GKS-u miał kiedyś korzyści z naszej pracy.
Chciałbym na moment wrócić jeszcze do tematu tych zagranicznych doświadczeń. Czego nauczyły cię te wszystkie lata spędzone poza krajem?
Pracując w Wielkiej Brytanii, miałem kontakt z ludźmi z całego świata. To cecha charakterystyczna zwłaszcza dla Londynu, w którym mieszkałem przez cały ten okres. Poznałem inne kultury. Uważam, że otwartość i umiejętność zrozumienia drugiego człowieka to największe wartości wyciągnięte z tych kilkunastu lat spędzonych poza granicami naszego kraju. Sposób szkolenia trenerów był i jest tam oczywiście też nieco inny. Od początku duży nacisk kładzie się na nauczanie praktyczne. Trenerzy są stale oceniani i rzucani na taką głęboką wodę. Muszą pokazywać swoją kreatywność.
W Tychach prowadzisz drużynę do lat 15. Opowiedz coś więcej o zawodnikach, z którymi pracujesz.
Obserwowałem tych chłopaków już wcześniej. Gdy przejmowałem zespół U-15, byłem pod wrażeniem poziomu. Zastanawiałem się, jak to będzie wyglądało obecnie – po tym, jak do tej kategorii trafią młodsi zawodnicy. Z każdą kolejną jednostką treningową utwierdzam się jednak w przekonaniu, że mają oni odpowiednią jakość. Okres przygotowawczy rozpoczęliśmy pod koniec lipca. Cały czas pomaga nam trener asystent Szymon Woźniak. Przepracowaliśmy pięć intensywnych tygodni i muszę stwierdzić, że chłopaki robią ogromne postępy. Podobać może się również ich zaangażowanie. Widzimy wiele dobrych rzeczy. Feedback również jest pozytywny. Główny nacisk kładziemy na technikę, ale wprowadzamy także aspekty związane z taktyką oraz rozumieniem gry.
Jak oceniasz początek sezonu w waszym wykonaniu?
Rozegraliśmy dotychczas dwa spotkania ligowe. Oba wygraliśmy. Traktujemy to jednak wyłącznie jako wypadkową wykonywanej przez nas pracy. Nie nastawiamy się na wyniki. Mamy 21-osobową kadrę. Ważne jest dla nas to, aby każdy z tych chłopaków otrzymywał odpowiednią liczbę minut. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co już udało nam się wypracować, i optymistycznie patrzymy w przyszłość.















