OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Łukasz Sołowiej: Ciężko trenować sport zespołowy- indywidualnie.

2020-04-07
Krzysztof Trzosek
ukasz Sobala / www.pressimages.pl

Jak spędza czas w mieszkaniu, o znaczeniu tatuaży, powołaniu do wojska, nowym zawodzie, najciekawszych trenerach i piłkarzach oraz możliwych scenariuszach na najbliższe dni, porozmawialiśmy z obrońcą GKS Tychy, Łukaszem Sołowiejem.

Za Wami kolejny tydzień realizowania indywidualnych rozpisek treningowych. Jak obecnie wyglądają zajęcia w Twoim mieszkaniu?

Sztab szkoleniowy bardzo szczegółowo przygotował nam te rozpiski. Jest to plan na najbliższe 2-3 tygodnie. Każdy dzień jest dokładnie rozplanowany i jest bardzo zbliżony do zajęć, które normalnie wykonywaliśmy w klubie. Do momentu wprowadzenia ostatnich obostrzeń, biegaliśmy po lasach czy trenowaliśmy indywidualnie na orlikach. Bardzo ciężko jest trenować sport zespołowy- indywidualnie. Każdy z nam musi jednak utrzymywać formę. Zabraliśmy z klubu niezbędny sprzęt- karimaty, obciążniki czy gumy i każdy z nas wykonuje trening w swoich mieszkaniach. Głównie chodzi o naszą świadomość, żeby się nie zaniedbywać i cały czas utrzymywać aktywność fizyczną.

Jak z Twoim zdrowiem? Podczas ostatniego pucharowego spotkania z Cracovią musiałeś wcześniej opuścić boisko. Czy uraz został już wyleczony?

Rzeczywiście, dostałem w tym meczu kontuzji mięśnia dwugłowego. Miałem 17- dniową przerwę od treningów. Musiałem wyleczyć ten uraz, można powiedzieć, że epidemia pozwoliła mi zaleczyć rany, ale nie była to tak groźna kontuzja, żebym stracił kilka spotkań. Wolałbym, żebyśmy normalnie grali, a ja w tym czasie wróciłbym do formy. Życie napisało jednak inny scenariusz. Teraz jest już wszystko dobrze. Biegam i trenuje z pełnym obciążeniem i mam nadzieję, że nadal tak będzie.

https://www.instagram.com/p/BkbBz7CAPu1/

W trakcie tej przerwy myślisz nad kolejnymi tatuażami? Jesteś osobą, której ciało jest mocno pokryte różnymi grafikami. Każda z nich coś symbolizuje?

Tak, u mnie każdy tatuaż coś znaczy i jest związany z moją przeszłością, wartościami i przekonaniami. Kiedy jestem w Warszawie, to nakreślam mojemu koledze wszystkie swoje pomysły. On to następnie przekłada na papier, wprowadzamy zmiany i następnie wykonujemy już tatuaż.

Ostatnio zauważyłem, że również u twojego kolegi z obrony pojawił się tatuaż? Marcin Biernat rozmawiał z Tobą na ten temat?

Tak, dyskutowaliśmy o tym bardzo mocno. Marcin chciał ode mnie konkretnych wskazówek, bo wiadomo, że przed pierwszym tatuażem zawsze jest wiele pytań. Ja ogólnie jest fanatykiem tatuaży. Nie wiem jak to wszystko wytrzymuje moje żona. Śmiejemy się nawet, że niedługo na moim ciele nie będzie już wolnego miejsca. Na chwilę obecną trochę przystopowałem, ale jeśli chodzi o Marcina, to widziałem już pierwsze efekty. Jest tam motyw piłki nożnej. Ja również mam coś podobnego. Pamiętam, że był to jeden moich pierwszych tatuaży i jestem z niego najbardziej zadowolony. Przed Marcinem jeszcze długa droga. Na pewno trzeba poświęcić na to trochę środków i wiele czasu, żeby wszystko dobrze wyglądało.

W ostatnim czasie nie tylko tatuaże są Twoją pasją. Zastanawiam się jednak czy nie spodziewasz się powołania do wojska, bo widziałem, że często masz do czynienia z bronią.  

Tak, bardzo mi to weszło w krew. Muszę tutaj podkreślić, że mój teść jest myśliwym i próbuje u mnie zaszczepić te zajawki strzeleckie. Bardzo dużo czasu wspólnie spędzamy na strzelnicy. Uczy mnie, daje mi wiele wskazówek i biorę to sobie mocno do serca. Muszę powiedzieć, że bardzo mi się to spodobało. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z bronią, a tutaj nagle zostałem rzucony na głęboką wodę. Strzelam zarówno z broni krótkiej jak i długiej. Jest to fajna pasja i mama nadzieję, że zostanie przy mnie na dłużej.

https://www.instagram.com/p/B4vEHXBgNoF/

Gotowanie to również Twoja pasja czy raczej obowiązek? Kilka dni temu podzieliłeś się swoimi przepisami z kibicami GKS Tychy. Wielu z nich Twoje dania mocno przypadły do gustu.

Wynika to bardziej z obowiązku. Praktycznie od 19 roku życia mieszkam sam, dlatego trzeba sobie jakiś radzić i nauczyć się gotowania. Wolę jednak, kiedy żona przygotowuje posiłki, bo są one o wiele smaczniejsze. Muszę też zdradzić, że przepisy na ciasta są w połowie mojej żony.

Zdrowie nawyki żywieniowe pojawiły się już od najmłodszych lat czy dopiero z biegiem czasu?

Zawsze trenerzy uczyli nas w jaki sposób zdrowo się odżywiać. Wtedy nie było takiego nacisku jak jest teraz. Obecnie ludzie są bardzo mocno na tym punkcie skoncentrowani. Według mnie trochę te tematy mniej ważnie przekładają na tematy ważne. Nie uważam, żeby jakakolwiek dieta zastąpiła trening. Niech ktoś je tylko ryż z mięsem i nie trenuje lub na odwrót- ciężki trening i gorsze odżywianie. Na sukces składa się wiele składowych i wszystkie trzeba konsekwentnie realizować.

Wiele osób wiedzę na ten temat zdobywa z książek, internetu czy filmów. W twoim przypadku jest trochę inaczej, bo masz uprawnienia trenera personalnego.

Tak, oprócz tego, że skończyłem studia wyższe, to cały czas staram się kształcić i rozwijać. Kariera piłkarza nie trwa wiecznie i trzeba po jej zakończeniu znaleźć sobie zajęcie. W trakcie mojej gry w Stomilu Olsztyn pojawiła się możliwość podjęcia kursu na trenera personalnego i tak zdobyłem odpowiednie uprawnienia. Jest to temat obecnie bardzo na czasie, bo wiele osób chce dobrze wyglądać. Ja poza tym, że od 8 roku życia gram w piłkę, to od 15 roku życia mam kontakt z siłownią. Na początku były to słynne osiedlowe siłownie, chodziło się po piwnicach z kolegami. Teraz wygląda to zdecydowanie inaczej, ale nadal jestem na siłowni częstym gościem. Być może kiedyś wykorzystam swoją wiedzę i doświadczenie. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.

W trakcie swojej kariery miałeś okazję pracować z trenerem dla którego przygotowanie fizyczne było bardzo ważne. Franciszek Smuda jest barwną postacią na temat której krąży wiele anegdot.

Przez krótki okres czasu miałem okazję trenować z Franciszkiem Smudą. Było to w trakcie zimowych przygotowań, kiedy byłem na testach w Górniku Łęczna, tuż przed podpisaniem kontraktu z GKS Tychy. Wiadomo, że Franciszek Smuda, to bardzo doświadczony trener, który słynie z tzw. starej szkoły trenerskiej. Treningi były naprawdę bardzo, bardzo ciężkie. Pamiętam, że schodziłem z tych treningów wyczerpany. Był to trener, który kładł naprawdę duży nacisk na pracę fizyczną, ale po dwóch tygodniach pojawiła się oferta z Tychów. Byłem już wstępnie dogadany w Łęcznej, ale wszyscy musieli zrozumieć, że GKS, to klub pierwszoligowy z ambicjami. W życiu piłkarza często musisz podejmować dynamiczne wybory i tego nie żałuję. Słyszałem jednak, że trener Smuda był zły, a wręcz rozwścieczony, ale mam nadzieję, że już nie ma mi tego za złe.  

To był na pewno najciekawszy trener, a piłkarz?

Jeśli chodzi o walory czysto boiskowe i umiejętności, to nie widziałem lepszego piłkarza w Polsce jak Rafał Grzelak. Były zawodnik Chojniczanki, ja miałem okazję z nim grać we Flocie Świnoujście. Bardzo bogata kariera międzynarodowa i naprawdę super piłkarz. Na pewno również Costa Vassiljev powinien znaleźć się w tym gronie. Naprawdę wieli szacunek dla tych dwóch piłkarzy.

A pod względem atmosfery w szatni?

W każdej szatni znajdzie się taki gracz, który sypnie żartem. Na pewno Szymon Gąsiński i Sebastian Dudek. Naprawdę bardzo pozytywne postacie i było z nimi wesoło.



Jak jest Twoja wizja na dokończenie obecnego sezonu?

Naprawdę ciężko powiedzieć. Bardzo dokładnie śledzę wszystkie informacje i nawet jeśli minister zdrowia nie jest w stanie określić, kiedy wrócimy do normalności, to tym bardziej ja nie mogę na ten temat nic powiedzieć. Bardzo chciałbym się spakować, przyjechać do Tychów i zagrać mecz. Patrząc jednak realnie, to naprawdę ciężko będzie o to w najbliższym czasie. Na pewno my wszyscy musimy się dostosować i jeśli podejdziemy do tego odpowiedzialnie, to epidemia się skończy.

Z punktu piłkarskiego, ile czasu Twoim zdaniem będziemy potrzebowali na adaptację i powrót do gry?

To jest kwestia bardzo indywidualna.  Jeśli każdy podejdzie odpowiedzialnie do rozpisek, które otrzymaliśmy, to myślę, że będziemy potrzebować dwóch tygodni, żeby być gotowym do startu.

Cały czas masz kontakt z chłopakami z szatni?

Dokładnie, świat internetu jest bardzo bogaty i jak siedzimy w domu, to wysyłamy sobie różne memy i w ten sposób staramy się zaspokoić tęsknotę od treningów i rozmów w szatni.

Udostępnij materiał: