W związku z nieobecnością Bartosza Śpiączki, po raz pierwszy w wyjściowym składzie GKS-u pojawił się wczoraj Maksymilian Stangret. Młody napastnik rozegrał ponad 80 minut i uczestniczył w jedynej akcji bramkowej naszego zespołu. Po ostatnim gwizdku sędziego zamieniliśmy z nim kilka słów.
Po zaciętym spotkaniu dzielicie się z Polonią punktami.
Chcieliśmy ten mecz wygrać. To był nasz cel, zresztą jak przy okazji każdego kolejnego spotkania. Niestety dziś nie udało nam się go zrealizować, ale najważniejsze, że zespół zmierzał w jednym kierunku. Końcówka meczu – mocno przycisnęliśmy, walczyliśmy o tego gola. Było widać w tym wszystkim taką jedność. To był bardzo trudny mecz. Polonia dobrze grała w piłkę i solidnie broniła.
To był dla was najtrudniejszy mecz przy Edukacji na wiosnę?
Myślę, że tak. Polonia Warszawa to mocny zespół, bijący się o Ekstraklasę. Ale my też do tej walki przecież dołączyliśmy.
Po raz pierwszy znalazłeś się w wyjściowym składzie GKS-u. Domyślam się, że musiało być to dla ciebie duże wydarzenie.
Czekałem na ten moment. Doczekałem się, chciałem zwieńczyć go bramką. Nie udało się, ale jest asysta, z której również się cieszę. Założenie było takie, żeby przebić piłkę do wbiegających dziesiątek. Często takie warianty stosujemy, ponieważ są skuteczne. Najważniejsze dla mnie było jednak zwycięstwo, skończyło się na remisie. Na pewno wymagam od siebie więcej.
Wyzwanie było duże, bo Polonia z reguły broni bardzo dobrze.
Bardzo trudno było się przebić. Zwłaszcza w niskiej obronie, kiedy schodzili do ustawienia z piątką obrońców. Bronili takim murem. Szukaliśmy i wcięć, i dośrodkowań. Byli jednak skuteczni w swoich działaniach.
To był też chyba bardzo fizyczny mecz?
Zdecydowanie. Mnóstwo pojedynków fizycznych i faz przejściowych. To właśnie wtedy człowiek najbardziej się męczy, bo trzeba odbudować pozycje, wypychać oraz starać się jak najszybciej odzyskać piłkę.
Mówiliśmy o solidnej grze defensywnej rywali, ale wy pod tym względem także wyglądaliście dobrze.
To nasze założenie, żeby jak najmniej przebywać w obronie niskiej. Zawsze staramy się wypychać i odbierać tę piłkę na połowie przeciwnika. Wiadomo, nie zawsze się nam to udaje, ale jesteśmy w tym konsekwentni.
Co ciekawe, to był wasz dziewiąty mecz z rzędu przy Edukacji z punktami.
Kibice bardzo nam pomagają, jest ich coraz więcej. Ta atmosfera dodaje takiej otuchy i pozwala czuć, że gramy u siebie.
Do końca sezonu zasadniczego pozostały cztery spotkania. Czy ten remis z Polonią zmienia coś w kontekście walki o baraże?
Nie. Cel pozostaje niezmienny. Cieszy to, że cały czas gramy w piłkę. Przy wyniku remisowym nie panikujemy. Nie idziemy na chaos. Nie wybijamy desperacko piłki, tylko staramy się grać swoje i tworzyć sytuacje. Będziemy dążyć do tego także w kolejnych spotkaniach. Wierzę, że je wygramy i dalej będziemy pięli się w górę tabeli.
Do kadry meczowej wróci teraz Bartosz Śpiączka. Jak zapatrujesz się na rywalizację z nim?
Bartek jest w bardzo dobrej formie, nie da się temu zaprzeczyć. Strzela bramki, co jest podstawowym atutem napastnika. Ja na bramkę nadal czekam, ale mam nadzieję, że zaraz sobie ją wypracuję. A wtedy będę chciał pójść za ciosem.















