GKS Tychy wygrał wczoraj piąty mecz z rzędu przy Edukacji 7. Po ostatnim gwizdku sędziego zamieniliśmy kilka słów z Marcelem Łubikiem, który swoimi interwencjami znacznie przyczynił się do triumfu tyszan nad Wisłą Płock. Młody bramkarz nie krył zadowolenia po dobrym występie – swoim i całego zespołu.
Błyskawicznie wróciliście na zwycięski szlak.
To był bardzo trudny mecz. Wiedzieliśmy, że Wisła potrafi grać w piłkę i będzie chciała pokazywać ten swój ofensywny styl. Tak też było, ale przetrwaliśmy to. Bardzo dobrze wyglądaliśmy jako zespół. Jestem dumny z chłopaków, że udało nam się zwyciężyć.
Można chyba stwierdzić, że porażka w Niecieczy była wypadkiem przy pracy.
W Niecieczy były bardzo trudne warunki. Wyszliśmy na boisko i już w pierwszej minucie straciliśmy gola. Bruk-Bet Termalica zajmuje drugie miejsce w tabeli i było widać, że nie znalazła się tam przypadkiem. Cieszę się jednak, że już w kolejnym spotkaniu wróciliśmy na zwycięską ścieżkę, i to jeszcze przed własną publicznością.
W tym roku to Wasze pierwsze zwycięstwo nad drużyną ze ścisłej czołówki.
Brakowało nam tego, ale mamy wysokie cele jako drużyna i wiemy, że jeśli chcemy je zrealizować, musimy wygrywać z najmocniejszymi.
Patrzycie już w kierunku potencjalnych baraży?
Strata do strefy barażowej jest coraz mniejsza. Pozostaje ona naszym celem i jestem przekonany, że się do niej wedrzemy.
Wygrana z Wisłą była piątą z rzędu przy Edukacji 7. Punktujecie tutaj znacznie lepiej niż jesienią.
Zimowy okres przygotowawczy bardzo dużo nam dał. Na pewno miał wpływ na to, że zaczęliśmy lepiej punktować u siebie. Przepracowaliśmy wiele aspektów i myślę, że obecnie jest to widoczne. Budujemy tu prawdziwą twierdzę, prawdziwy dom.
Ty także masz za sobą udane zawody.
Jestem zadowolony ze swojej dyspozycji w tym spotkaniu. To jest moja praca – jako bramkarz muszę bronić na jak najwyższym poziomie. Cieszę się, że mogłem pomóc drużynie.
W jednej sytuacji w charakterystyczny sposób okiwałeś jednego z napastników rywal. Powiedz, inspirowałeś się Wojciechem Szczęsnym i jego wyczynami w Barcelonie?
Nie (śmiech). Mamy taki ofensywny styl, że bramkarz gra odważnie. Czasami rzeczywiście może wyglądać to ryzykownie, ale zapewniam, że jest robione na bardzo dużym spokoju.
Przed Wami derby z Ruchem i próba rewanżu za jesienną porażkę.
Dokładnie. Od wtorku wszystkie ręce na pokład i pełne skupienie na nadchodzącym meczu z Ruchem Chorzów. Cała szatnia, klub i miasto czują, że musimy tam wygrać.















