Pewnym zwycięstwem zakończyliśmy swoje zmagania w sezonie 2024/25. Mimo że ostatecznie nie udało nam się zagrać w upragnionych barażach, runda wiosenna pokazała ogromny potencjał, jaki drzemie w naszym zespole. Jednym z jego kluczowych zawodników w minionych miesiącach był wypożyczony Marcel Łubik. Niedzielny mecz z Górnikiem był dla młodego bramkarza ostatnim w Tychach. Po końcowym gwizdku zamieniliśmy z nim kilka zdań.
Trzeba przyznać, że godnie pożegnaliśmy ten sezon przy Edukacji.
Celem było to siódme miejsce na koniec sezonu i pierwsze w rundzie wiosennej. Chcieliśmy jeszcze raz udowodnić swoją jakość i pokazać, że do tej strefy barażowej zabrakło nam naprawdę niewiele. Teraz widać, jak dobre środowisko stworzyła ta drużyna oraz sztab szkoleniowy. Jestem przekonany, że w przyszłym sezonie GKS awansuje do ekstraklasy.
Wyznacznikiem potencjału tej drużyny powinna być chyba wiosna, zgodzisz się?
Tak, po trudnej rundzie jesiennej podnieśliśmy się, dobrze przepracowaliśmy okres zimowy i pokazaliśmy swoje nowe oblicze. To tylko udowodnia charakter tego zespołu. Myślę, że nie każdy udźwignąłby taką presję. Ogromny szacunek dla chłopaków, że dali radę.
Dla ciebie był to ostatni występ w barwach GKS-u.
Dużo się tutaj nauczyłem – nie tylko pod kątem piłkarskim, ale również pozaboiskowym. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim, którzy mi pomagali i stworzyli odpowiednie środowisko: drużynie, sztabowi, zarządowi oraz kibicom. Życzę im wszystkiego dobrego w przyszłości.
Mimo młodego wieku, w Tychach niejednokrotnie wybiegałeś na boisko z opaską kapitana. Mam wrażenie, że to dobry test charakteru.
Oczywiście, że tak. Zawsze starałem się, żeby wszyscy w szatni trzymali się razem. Wspierałem zawodników, którzy nie mówią po polsku. Miałem tę możliwość, bo potrafię porozumiewać się zarówno po niemiecku, jak i po angielsku czy po polsku. Mogłem być w środku. Natomiast w treningach i meczach nieustannie próbowałem dawać z siebie wszystko.
Indywidualnie także był to dla ciebie świetny sezon – drugie miejsce w klasyfikacji bramkarzy z największą liczbą czystych kont i mnóstwo efektownych interwencji.
To prawda, indywidualnie to był dla mnie bardzo dobry sezon, ale bez tej drużyny nie dałbym rady, nie byłoby tego. Ciężko jednak pracowałem, chciałem być lepszy każdego dnia – z takim nastawieniem kładłem się wieczorem spać. To mi bardzo pomogło. Chciałbym jednocześnie podziękować naszej grupie bramkarskiej, która bardzo mi pomogła. Wiedzieli, że jestem młodym zawodnikiem i potrzebuję wsparcia. Dawali mi je codziennie.
Czy trener Kowalczyk miał duży wpływ na twoją przygodę w Tychach?
Zdecydowanie, bez trenera Kowalczyka byłoby mi bardzo trudno. On od początku wziął mnie – kolokwialnie mówiąc – pod pachę i pomógł przyjąć odpowiednie nastawienie, bo to wszystko wygląda trochę inaczej niż w Niemczech. Ale tak jak mówiłem wcześniej, pomogła mi cała nasza grupa.















