Wczorajsze zwycięstwo „Trójkolorowych” nad Odrą Opole było ich najwyższym w tym sezonie. Cegiełkę dołożył do niego 23-letni pomocnik, który asystował przy trzeciej bramce dla tyszan. Marcin Szpakowski, bo o nim mowa, od początku wiosennych zmagań – wraz z Jakubem Bierońskim – stanowi o sile naszego środka pola. I ze swoich zadań wywiązuje się na razie bezbłędnie.
– Wynik ewidentnie wskazuje, że była to bardzo przekonywująca wygrana. Dobrze weszliśmy w mecz, bo już po pierwszych kilkunastu minutach prowadziliśmy dwoma bramkami. Szkoda jedynie tego straconego gola, ponieważ po nim Odra trochę nas przycisnęła. Ale po bramce Keiblingera wszystko wróciło do normy, złapaliśmy odpowiednie flow – powiedział Szpakowski po ostatnim gwizdku.
Szpakowski, który rozegrał wczoraj udane zawody i zanotował swoją drugą asystę w trwającej kampanii, podawał do Marcela Błachewicza przy fenomenalnym golu na 3:0. – Biorąc pod uwagę te trzy spotkania, które dotychczas rozegraliśmy, to w tym z Odrą czułem się chyba najlepiej. Cieszę się zarówno pod względem drużynowym, jak i tym indywidualnym – zapewnił młody pomocnik.
Jednocześnie był on zawodnikiem, którego faulował Mansfeld podczas akcji, po której padła bramka – nieuznana ostatecznie przez arbitra. – Szczerze, od początku czułem, że to był faul. Zostałem powalony z dużym impetem, przez chwilę zrobiło mi się nawet ciemno przed oczami. Nawet nie zorientowałem się, że ta piłka wpadła do siatki. Byłem pewien, że sędzia do tego wróci – stwierdził.
Marcin Szpakowski odniósł się też do imponującej serii zwycięstw i tego, że nasz zespół nie cofa się nawet przy kilkubramkowym prowadzeniu. – Zawsze dobrze jest złapać taką serię zwycięstw, bo to buduje atmosferę w drużynie. Buduje także pewność siebie u każdego z nas. Nie chcemy tylko zadowalać się prowadzeniem. Jeśli mamy na koncie trzy bramki, to celujemy, żeby pójść po czwartą oraz piątą. Chcemy, żeby cechował nas ten ofensywny futbol i wysoki pressing – zakończył.















