W poniedziałkowy wieczór w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej imienia Ryszarda Kincla w Raciborzu odbyło się spotkanie autorskie w ramach promocji książki "Listek. Najciekawiej jest po końcowym gwizdku". Zapraszamy do przeczytania rozmowy z byłym prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, międzynarodowym arbitrem, oraz współautorem książki - Michałem Listkiewiczem.

Razem z Łukaszem Olkowiczem oraz Piotrem Wołosikiem jest Pan współautorem książki. Od 8 Grudnia można ją kupić lub wypożyczyć w bibliotekach w całym kraju. Z jakimi reakcjami czytelników spotyka się pan na co dzień?
Jestem bardzo mile zaskoczony reakcjami czytelników. Są to przeważnie opinie pozytywne, chociaż oczywiście zdarzają się i te krytyczne. Z częścią z nich się oczywiście zgadzam. Dotyczą one przede wszystkim zachowania proporcji, poruszania lub braku pewnych tematów, czasami cytowanego słownictwa. Ogólnie zbieram bardzo dobre opinie, co mnie niezwykle cieszy jako debiutanta. Ciągle jest duże zainteresowanie, książka się bardzo dobrze sprzedaje. Najważniejsze dla mnie jest to, że ludzie zapraszają mnie na takie spotkania jak te organizowane w bibliotece w Raciborzu. Ludzie chcą porozmawiać, rozwinąć pewne tematy. Dziś jestem tutaj, a niedawno byłem w Gdańsku, Gdyni, Warszawie. Wkrótce będę w Kaliszu i Łodzi. To fajne uczucie, gdy ludzie chcą rozmawiać na tematy, które przeżyłem.
Spotykamy się na Śląsku, regionie w którym w sporcie wiele się dzieje. Od kilku lat mieszka pan w Gdyni. Jakie wspomnienia towarzyszą Michałowi Listkiewiczowi w tej południowej części kraju?
Na Śląsk zawsze jeździło się jak do pewnej „świątyni futbolu”. Bywały takie czasy, w których ponad połowa ligi piłkarskiej była właśnie tutaj. Pamiętam jak podróżowaliśmy w pociągu, wówczas cały wagon był zapełniony ludźmi z tego regionu. Byli to między innymi sędziowie, trenerzy, dziennikarze. Wśród drużyn grających był tutaj: Ruch Chorzów, GKS Katowice, Górnik Zabrze, Polonia Bytom, Zagłębie Sosnowiec, Szombierki, Piast Gliwice, Tychy czy Jastrzębie.

Czy w Pana pamięci utkwiły jakieś wspomnienia związane z miastem, drużyną z Tychów?
Najwięcej wspomnień związanych z Tychami mam w związku z pobytem reprezentacji Polski. Tam kilkukrotnie się przygotowywała do międzynarodowych pojedynków. Pamiętam hotel Piramida oraz stadion. Leo Beenhakker zawsze zabiegał o to, żeby zgrupowanie się tam odbywało. Drużyna się tam bardzo dobrze czuła. Co do samej drużyny tyskiej to pamiętam oczywiście tych starszych zawodników. Wtedy stadion nie był tak okazałym miejscem jak aktualnie. Panowały dużo skromniejsze warunki niż obecnie. Myślę, że zespół nie był gorszy niż ten obecny. Tychy zawsze słynęły z tego, że był to bardzo trudny teren do zdobycia.















