OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Oskar Wojtczak: Byliśmy dobrze przygotowani [WYWIAD]

2026-09-04
Dawid Dreszer
Łukasz Sobala

Zespół GKS-u Tychy pokonał przed własną publicznością ŁKS Łódź i awansował do kolejnej rundy STS Pucharu Polski. Po ostatnim gwizdku sędziego porozmawialiśmy z Oskarem Wojtczakiem, który w czwartkowy wieczór zadebiutował w wyjściowej jedenastce Trójkolorowych.

Oskar Wojtczak: Najważniejsze jest dla nas to, że wygrywamy i gramy dalej. Cieszyć może zarówno fakt, że nie straciliśmy gola, jak i to, że zdobyliśmy jednego, który finalnie okazał się tym na wagę zwycięstwa. Jesteśmy naprawdę zadowoleni.

Nie dopuściliśmy dziś rywala do zbyt wielu sytuacji podbramkowych. Jak wyglądało to z perspektywy boiska?

Mieliśmy określony plan na to spotkanie. Od początku do końca byliśmy kompaktowi w defensywie. Mało piłek przechodziło pomiędzy nami. Rzeczy, które rozplanowaliśmy sobie w tym krótkim procesie treningowym poprzedzającym dzisiejszy mecz, udawało nam się skutecznie realizować. Byliśmy do tej rywalizacji bardzo dobrze przygotowani.

Czyste konto może cieszyć tym bardziej, że ŁKS w swoich dotychczasowych spotkaniach zdobywał tych bramek dość sporo.

Jeśli do każdego meczu będziemy podchodzić podobnie jak do tego z ŁKS-em, to uważam, że możemy w dalszym ciągu tracić mało goli. Dzisiejsze spotkanie wygraliśmy właśnie między innymi dzięki odpowiedzialności oraz solidnej grze w defensywie.

Po raz pierwszy znalazłeś się w wyjściowym składzie GKS-u. Jakie emocje towarzyszyły ci w związku z tym meczem?

Gdy otrzymałem informację o tym, że zagram od początku, ważne było dla mnie, żeby przygotować się odpowiednio pod kątem taktycznym, ale i mentalnym. Cieszę się, że ten moment nastąpił przy okazji spotkania domowego. Wsparcie naszych kibiców było odczuwalne i z pewnością mnie napędzało.

Tremy związanej z debiutem w podstawowej jedenastce nie było dziś widać w twoich działaniach boiskowych.

Nie, ponieważ można powiedzieć, że historia się powtórzyła. Gdy grałem jeszcze w Śląsku, to na mecz z ŁKS-em u siebie również wyszedłem od początku. W jakimś stopniu wiedziałem, na co muszę się przygotować. Przeanalizowałem sobie w domu mój ostatni występ przeciwko temu rywalowi. Wiedziałem więc, co robiłem dobrze, a co powinienem poprawić, żeby nie powtórzyć pewnych błędów.

Już za dwa dni zagramy kolejne spotkanie ligowe. Celem jest to, aby zwycięstwo nad ŁKS-em okazało się dla nas swoistym motorem napędowym?

Chcemy, aby czymś takim właśnie było. Trzeba się teraz zregenerować, wyczyścić umysł i odpowiednio przygotować się do niedzielnego meczu, w którym naszym celem będą oczywiście trzy punkty.

Udostępnij materiał: