Po derbowej porażce z Polonią Bytom drużyna GKS-u szykuje się do kolejnego ligowego starcia – na wyjeździe z ostatnim w tabeli Zniczem. Tyszanie pojadą do Pruszkowa z jasno określonym celem: powrócić na zwycięską ścieżkę.
Znicz nie może zaliczyć początku sezonu do udanych. W pierwszych dziewięciu kolejkach ekipa z województwa mazowieckiego zdobyła zaledwie trzy punkty i obecnie zamyka ligową stawkę. Doszło również do zmiany na ławce trenerskiej – Marcina Matysiaka zastąpił Słowak Peter Struhar.
– Fakt, że Znicz wygrał dotychczas tylko jedno spotkanie, nie może uśpić naszej czujności. Podchodzimy do tego przeciwnika z dużym szacunkiem. Mamy świadomość, że czeka nas wymagający mecz. Rywal na co dzień funkcjonuje w ustawieniu 3-5-2 i w swojej kadrze ma kilku doświadczonych zawodników. Miejsce w tabeli tego nie odzwierciedla, ale jest to naprawdę solidna drużyna – twierdzi Sebastian Tomaszewski, trener asystent w sztabie GKS-u Tychy.
Nasze ostatnie dwa spotkania ze Zniczem kończyły się remisami. Niedosyt pozostawił zwłaszcza ten z rundy wiosennej minionego sezonu. – Szybko wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie, jednak w drugiej połowie straciliśmy kontrolę nad meczem. Znicz pokazał się wówczas z bardzo dobrej strony. Był świetnie zorganizowany – wspomina wahadłowy tyszan Julian Keiblinger.
Pojedynkiem ze Zniczem Pruszków „Trójkolorowi” rozpoczną kolejny już w tym sezonie maraton spotkań. Wszystko z uwagi na rozgrywaną w środku tygodnia pierwszą rundę Pucharu Polski, w ramach której GKS zmierzy się na wyjeździe z trzecioligowym Zawiszą.
– Jeśli chodzi o intensywność, nie mam najmniejszych obaw. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Robimy wszystko, żeby podtrzymywać intensywność zarówno w treningu, jak i w warunkach meczowych. A z tego, że rozegramy trzy spotkania w ciągu sześciu dni, możemy się jedynie cieszyć. To dobre dla rozwoju drużyny – uważa Sebastian Tomaszewski.
Podobnego zdania jest Julian Keiblinger, który w zeszłotygodniowych derbach z Polonią zanotował swoje premierowe trafienie w tym sezonie. – Zdobyłem gola, ale nie jestem zadowolony, ponieważ straciliśmy punkty. Najważniejsza w tym wszystkim jest drużyna, nie moje bramki. Skupiamy się już jednak na trzech najbliższych meczach. To będzie dla nas dobra okazja, by wrócić na zwycięską ścieżkę. Zamierzamy wyjść na boisko pewni siebie i pokazać nasze atuty. Wierzę, że zaprowadzi nas to do sukcesu – mówi Austriak.
***
Początek niedzielnego meczu w Pruszkowie już o 17:30. Transmisja na stronie oraz w aplikacji mobilnej TVP Sport.















