Po raz ostatni mierzyliśmy się z tą drużyną w 2020 roku. Po pięciu latach przerwy GKS Tychy oraz Stal Mielec ponownie staną ze sobą w szranki. Stawką będą ligowe punkty.
Czwartkowy wieczór w Niepołomicach był jednym z gatunku tych najbardziej emocjonujących. Mimo że pod koniec pierwszej połowy gospodarze wyszli na prowadzenie, w drugiej podopieczni Artura Skowronka strzelili dwa gole i zainkasowali komplet punktów. – Był to kolejny mecz, w którym odrobiliśmy straty i wygraliśmy. W starciu z Polonią Warszawa wyglądało to podobnie. Drużyna jest bardzo charakterna. Uważam również, że jesteśmy dobrze przygotowani zarówno pod kątem fizycznym, jak i taktycznym – mówi Sebastian Tomaszewski, trener asystent w sztabie GKS-u Tychy.
Nasz najbliższy rywal – a więc Stal Mielec – po sześciu rozegranych spotkaniach ma na swoim koncie siedem punktów. Jednocześnie zespół z województwa podkarpackiego ma trzecią najgorszą defensywę w lidze, przynajmniej według statystyk (aż 15 straconych bramek).
– To zespół, który gra w ustawieniu podobnym do naszego. Początek sezonu w wykonaniu mielczan nie był najlepszy, ale w ostatniej kolejce wygrali swoje spotkanie i podskoczyli trochę w tabeli. Spodziewam się, że będzie to bardzo trudny i wymagający przeciwnik. Z racji tego, że Stal jest spadkowiczem z Ekstraklasy, z pewnością będzie miała wiele do udowodnienia – twierdzi Tomaszewski.
– Przeanalizowaliśmy dokładnie przeciwnika. Mimo że gra podobnym systemem, profilowo jest to nieco inna drużyna niż na przykład Odra Opole, z którą mierzyliśmy się dwa tygodnie temu. Stal traci sporo bramek. Mamy swój plan i jesteśmy dobrze przygotowani do tego meczu – dodaje.
Warto odnotować, że w ostatnim spotkaniu Mamin Sanyang zdobył debiutanckiego gola w barwach GKS-u Tychy. Na boisku pojawił się w 70. minucie, a już dziewięć minut później przesądził o losach rywalizacji z Puszczą. – To trafienie miało dla mnie szczególne znaczenie. Wcześniej długo walczyłem o powrót na boisko po kontuzji, ciężko pracując każdego dnia. Doceniam to, że mogę ponownie cieszyć się grą w piłkę. Taka kontuzja to duży test charakteru. Obecnie czuję się dobrze i myślę, że z drużyną możemy osiągnąć wiele – uważa Sanyang. – Odczuwam dużą motywację, by w nadchodzących spotkaniach dać drużynie kolejne konkrety – zapewnia.
– Przez cały ten okres po powrocie mocno go wspieraliśmy i nadal będziemy. Mamy świadomość, że Mamin miał długą przerwę, ale to bardzo jakościowy zawodnik. Jestem przekonany, że nieraz to jeszcze udowodni – mówi z kolei Sebastian Tomaszewski.
Autor zwycięskiej bramki w Niepołomicach był pod wrażeniem dopingu, który na wyjeździe prowadzili nasi kibice. – Byli bardzo głośni i zmotywowani. Wszyscy w zespole czujemy wsparcie z ich strony. To dla nas ważne. Robią wszystko, aby nas ponieść na boisku. My natomiast zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by ich uszczęśliwić – przekonuje Mamin Sanyang.
***
Pierwszy gwizdek sędziego Piotra Idzika już o 19:00. Transmisję ze spotkania śledzić będzie można na antenie TVP Sport, a także na stronie i w aplikacji mobilnej.















