Od początku rundy wiosennej o sile środka pola GKS-u Tychy stanowili Jakub Bieroński oraz Marcin Szpakowski. Przed spotkaniem z Wisłą ten drugi nabawił się jednak kontuzji, a w jego miejsce do wyjściowego składu po raz pierwszy od września wskoczył doświadczony Rafał Makowski.
Pomocnik nie ukrywa, że sam długo walczył o powrót do pełnej dyspozycji po kontuzji i swoją szansę. – Chcę ją teraz dobrze wykorzystać. Pewność siebie będzie rosła – przekonywał po wczorajszym meczu. – Był to dla nas bardzo wymagający mecz. Ale od początku wiedzieliśmy, jak chcemy grać, to było kluczowe. Byliśmy też odpowiednio przygotowani mentalnie i taktycznie, na to co miał do zaoferowania przeciwnik. To zwycięstwo smakuje podwójnie, bo Wisła była dotychczas niepokonana na wiosnę – dodał.
Makowski odniósł się także do zwycięskiej serii „Trójkolorowych” w meczach domowych. – Sprawdza się to, że u siebie jesteśmy niezwykle groźni i każdy przeciwnik, który tu przyjedzie, będzie miał piekielnie trudno o punkty. W poprzedniej rundzie nie budowaliśmy tej twierdzy. Co się zmieniło? Na pewno pozytywnie wpłynęły na nas dobre wyniki. Wiadomo, że każde zwycięstwo nakręcało drużynę do jeszcze większej pracy. Zmieniło się nastawienie. Mamy postawione małe i duże cele. Pozostaje robić wszystko, co w naszej mocy, żeby je odhaczać – powiedział.
Na koniec zapytaliśmy go o nadchodzące derby z Ruchem na Stadionie Śląskim. – Będzie to bardzo ważny mecz zarówno dla nas, jak i naszych kibiców. Cała ta otoczka będzie szczególna, ale po to się gra w piłkę, żeby w takich wydarzeniach uczestniczyć. Myślę, że nikomu to nóg nie zwiąże. Motywacja będzie na bardzo wysokim poziomie – zapewnił 28-latek.















