OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Rezerwy: Awans w ostatniej sekundzie

2021-10-06
Marcin Gołosz
Łukasz Sobala / www.pressimages.pl

Nie bez problemów przyszedł "Trójkolorowym" awans do finału rozgrywek pucharowych. Na boisku w Lędzinach rezerwy GKSu walczyły z miejscowym klubem jak równy z równym, zdobywając decydującego gola w czwartej minucie doliczonego czasu gry.

W strugach deszczu

Deszczowa pogoda przywitała obie jedenastki od pierwszych minut rozgrzewki, a wraz z upływającym czasem było już tylko gorzej. Na nasiąkniętym wodą boiskiem lepiej początkowo radzili sobie tyszanie, którzy już w 3. minucie mogli objąć prowadzenie, ale strzał Misztala okazał się zbyt lekki.

Na kolejną, groźną akcję, przyszło nam poczekać do 21. minuty. Wtedy to Machowski przechwycił piłkę na wysokości 20 metra i odważnie wbiegł w pole karne, po czym oddał minimalnie niecelny strzał.

Kilka chwil później Zarębski zagrał do Misztala, a ten zagraniem po przekątnej pola karnego rywali uruchomił Biegańskiego. Skrzydłowy tyszan precyzyjnym lobem zaskoczył wychodzącego Kuchtę i zmieścił futbolówkę w bramce tuż przy dalszym słupku.

Przyjezdni z prowadzenia cieszyli się niespełna dziesięć minut. Nowrocki został idealnie obsłużony przy wrzutce z rzutu wolnego i strzałem z głowy skierował piłkę do bramki Sipa.

Przed końcem pierwszej połowy swoje okazje mieli jeszcze Misztal i Nowak, ale obaj strzelali niecelnie.

Skuteczność do poprawy

Dwie minuty po wznowieniu gry mocniej zaatakowali rezerwiści, tym razem jednak nikt nie przeciął zagrania Machowskiego i piłka tylko przeleciała wzdłuż linii bramkowej.

W 55. minucie przed szansą na gola stanął Malik, ale jego uderzenie z głowy minimalnie minęło bramkę GKSu. Chwilę później akcja przeniosła się na druga stronę boiska. Krężelok "zagrał w uliczkę" do wychodzącego na czystą pozycję Misztala, a ten w sytuacji sam na sam obił tylko nogi bramkarza MKSu. Przed podobną okazją stanął w następnej akcji Nowak, ale on dla odmiany posłał piłkę nad bramką.

Upór tyszan przyniósł efekty w 63. minucie. Nowak przejął piłkę na własnej połowie, idealnie zagrał na skrzydło do Palucha, a ten schodząc w kierunku środka pola karnego przymierzył precyzyjnie w samo okno, dając nam tym samym prowadzenie w meczu.

Szaleństwo w doliczonym czasie gry

Gdy, nielicznie zgromadzona publiczność, była już pewnie myślami przy ostatnim gwizdku, błąd w rozegraniu przytrafił się tyszanom. Pecha Hachuły wykorzystali gospodarze, którzy pognali z kontratakiem trzech na dwóch i za sprawą Rzepy pokonali bezradnego Sipa.

Ten mecz pokazał jednak, że warto i należy grać do końca. W czwartej minucie doliczonego czasu gry tyszanie wywalczyli rzut rożny, a okazję skutecznie, strzałem z głowy, wykończył Misztal po czym przy dźwięku ostatniego gwizdka sędziego wpadł objęcia kolegów.

Rywal w swoim składzie zawsze miał kilku ciekawych chłopaków, tak też było dzisiaj. Spodziewaliśmy się tego, że nie będzie łatwo, ale nie zakładaliśmy, że będziemy mieli aż tyle problemów. Zawiodła nas dzisiaj skuteczność, a i w obronie zagraliśmy bardzo źle i na pewno będziemy mieli nad czym pracować - ocenił trener Jarosław Zadylak.

W finale znów z Pniówkiem

W finale rozgrywek spotkamy się, podobnie jak w poprzednim roku z Pniówkiem Pawłowice, który swój mecz wygrał walkowerem.

LKS Znicz Jankowice – GKS Pniówek ’74 Pawłowice 0:3 (walkower)

MKS Lędziny – GKS II Tychy 2:3 (1:1)
0:1Biegański (28.)
1:1Nowrocki (37.)
1:2Paluch (63.)
2:2Rzepa (90.)
2:3Misztal (90.)

Sędziował:Paweł Dziopak (Tychy)

GKS II Tychy:1. Sip - 17. Pipia (30, 24. Paluch), 78. Bielusiak, 4. Zarębski Ż, 3. Stefaniak, 32. Krężelok, 13. Pawlusiński (57, 6. Hachuła), 79. Machowski, 11. Misztal Ż, 47. Biegański, 8. Nowak. TrenerJarosław Zadylak.

Udostępnij materiał: