OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Rezerwy: Bez litości dla wicelidera

2021-05-15
Marcin Gołosz
Tomasz Gonsior

Kto spodziewał się piłkarskich szachów w starciu z wiceliderem, ten był zawiedziony. Obie drużyny postawiły na otwarty futbol, pełen ciekawych akcji. Co najważniejsze, nie zabrakło goli i ostatecznie tyszanie zwyciężyli w siódmym kolejnym meczu.

Dali się zaskoczyć

Nie takiego otwarcia meczu spodziewali się jednak obserwujący spotkanie widzowie. Książeniczanie już w 3. minucie zagrozili bramce Dany, ale ten czujnie wypiąstkował piłkę po uderzeniu Lorenca. Co prawda dwie kolejne sytuacje stworzyli sobie gospodarze - nieudane próby Biegańskiego i Kargulewicza - ale to goście objęli prowadzenie. W 20. minucie Zarębski zbyt lekko zagrał do Dany i do piłki dopadł najskuteczniejszy strzelec Unii, Piotr Bysiec skutecznie finalizując akcję.

Nie był to dobry początek w naszym wykonaniu, daliśmy się zaskoczyć rywalom. Stracona bramka podziałała na nas mobilizująco i od tego momentu zaczęliśmy grać swoje. Dwa gole zdobyte jeszcze przed przerwą dodały nam skrzydeł, a jednocześnie podłamały rywali - powiedział trener Łukasz Kopczyk.

Od tego momentu obraz gry uległ zmianie. Pięć minut po otwarciu wyniku swojego szczęścia spróbował Kasprzyk, minimalnie chybiając. Podobnie jak chwilę później Krężelok przy uderzeniu zza pola karnego.

Napór rezerwistów nie ustawał i niemal co minutę mieliśmy kolejne okazje do sforsowania defensywy przeciwników. A ta nawet jeśli dopuszczała do strzałów, to na drodze "Trójkolorowych" stawał Kapusta. Swoje szanse mieli m.in. Misztal, Kopczyk czy Bartosz Rutkowski.

W 35. minucie goście poszli z kontrą i niewiele brakowało, by podwyższyli wynik meczu. W sukurs Danie przyszła jednak poprzeczka i piłka po uderzeniu Lorenca wyszła w pole.

Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy rezerwiści zadali dwa ciosy, które odwróciły losy meczu. Wpierw Biegański wyrównał po idealnym zagraniu Misztala, a kilkadziesiąt sekund później Kasprzyk dał nam prowadzenie strzelając bramkę "do szatni".

Spokój kapitana

Po zmianie stron gospodarze rzucili się na wicelidera chcąc jak najszybciej zdobyć kolejne gole. Sztuka ta udała się już w 62. minucie, kiedy to kapitan tyszan skutecznie wykończył podanie Misztala i było 3:1. Chwilę później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców i mieliśmy 4:1.

W 72. minucie goście ponownie doszli do głosu. Koleczko uderzył z dystansu, obijając jeszcze po drodze jednego z obrońców GKSu czym mógł zaskoczyć Danę, jednak na nasze szczęście piłka wyszła na róg.

Dwie minuty później było już 5:1, a tym który ukąsił po raz piąty był Kargulewicz. Pomocnik tyszan ze stoickim spokojem minął Kapustę i wpakował piłkę do pustej bramki. Golkiper gości tak głośno protestował przy tej akcji, że został ukarany dodatkowo żółtą kartą za krytykowanie sędziego.

Mieliśmy z Książenicami rachunki do wyrównania za ubiegłoroczną porażkę i to nam się udało. Nie ustrzegliśmy się błędów w obronie tracąc dwie niepotrzebne bramki, ale w piłce takie sytuacje się zdarzają, choć nie powinny. W ataku zagraliśmy skutecznie, ale i tutaj mogliśmy się pokusić o więcej trafień. Najważniejsze, że trzy punkty zostają w Tychach - podsumował trener Łukasz Kopczyk.

Bysiec strzelił swoje

Na niespełna kwadrans przed zakończeniem spotkania powinno być 6:1, ale w idealnej sytuacji pomylił się zarówno Paluch, jak i dobijający piłkę Kasprzyk. Wynik, jak się później okazało ustalił Bysiec w 81. minucie meczu wykorzystując moment dekoncentracji tyszan i strzałem między nogami pokonał po raz drugi tego dnia Danę.

Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, bo rywale notowali ostatnio bardzo dobre wyniki, co świadczyło o ich jakości. Liczyliśmy na otwarty mecz i taki też był. Tyszanie wykorzystali dzisiaj wszystkie nasze problemy i trzeba przyznać, że wynik jest uczciwy. My natomiast mieliśmy swoje okazje, udało się strzelić dwie bramki, co jest jakimś pozytywem. Nie zagraliśmy źle w obronie, ale przeciwnicy mimo wszystko znajdowali wolne przestrzenie w naszym ustawieniu. Wszystkiego jednak nie byliśmy w stanie wybronić, a graliśmy moim zdaniem z najlepszym przeciwnikiem z jakim przyszło nam się zmierzyć za mojej kadencji w Unii - ocenił trener gości Paweł Krzysztoporski.

Dzięki siódmej z rzędu wygranej podopieczni trenera Jarosława Zadylaka zanotowali kolejny awans w tabeli i aktualnie plasują się na piątej pozycji.

GKS II Tychy - LKS Unia Książenice 5:2 (2:1)
0:1
Bysiec (20.)
1:1Biegański (44.)
2:1Kasprzyk (45.)
3:1B. Rutkowski (62.)
4:1B. Rutkowski (67.)
5:1Kargulewicz (74.)
5:2Bysiec (81.)

Sędziował:Rafał Rokosz (Siemianowice Śląskie)

GKS II Tychy: 99. Dana – 24. Połap, 4. Zarębski (78, 44. Bielusiak), 19. Kopczyk, 3. Stefaniak (83, 5. Nowak), 31. Kargulewicz, 34. Krężelok (81, 79. Machowski), 11. Misztal, 47. Biegański (64, 31. Paluch), 77. B. Rutkowski, 9. Kasprzyk. Trener Jarosław Zadylak.

Udostępnij materiał: