W skróconym sezonie 2019/20 tyszanie zajęli drugie miejsce. I choć przed startem nowej kampanii jest póki co dużo niewiadomych, to plan przygotowań został już opracowany i trwa jego realizacja.
Pozostał niedosyt
- Miniony sezon pokazał nam jak ważne są pojedyncze mecze, minuty czy akcje. Każda stracona czy zdobyta bramka mogła mieć w końcowym rozrachunku spore znaczenie - rozpoczął podsumowanie ubiegłego sezonu Tomasz Wolak.
Straty punktowe to efekt niekorzystnych wyników w pojedynkach między innymi z Jasienicami (2:3), Książenicami (1:1) czy Wilczą (2:2).
- Zawsze powtarzam chłopakom, że awansu nie robi się tylko meczami z bezpośrednimi rywalami w tabeli, ale też w głównej mierze z tymi teoretycznie słabszymi. Trzeba się wtedy skoncentrować podwójnie. Przykładem jest pojedynek z Wilkami Wilcza, gdzie prowadziliśmy 2:0, a zakończyło się podziałem punktów. Kilka takich spotkań nam się przytrafiło, gdzie wygrana albo doprowadzenie do remisu dawałoby nam pozycję lidera - tłumaczył opiekun tyszan. Po czym dodał - Nie można obarczyć porażką jednego zawodnika, czy wskazywać na jeden aspekt. Straty punktów w naszym wykonaniu to była pochodna kilku składników.
Druga pozycja w tabeli była jednak najlepszą jaką "Trójkolorowi" wywalczyli na murawach czwartej ligi. Wydawać by się mogło, że to idealny punkt wyjściowy do ataku na fotel lidera. Niestety z uwagi na skrócony sezon rezerwiści pozostali już na drugim miejscu.
Liga pełna niespodzianek
Dużym zaskoczeniem minionego sezonu była postawa beniaminka - Unii Książenice, który znalazł się w czubie tabeli. Na przeciwnym biegunie z kolei można umiejscowić Odrę Wodzisław, Decor Bełk czy LKS Czaniec. Wodzisławianie jako murowany faworyt do awansu znaleźli się na trzeciej pozycji. Pozostali wymienieni rok rocznie walczyli o pudło, tym razem jednak uplasowali się odpowiednio na szóstym i dziewiątym miejscu.
- Widać było, że entuzjazm po awansie dawał im dodatkowe pokłady energii - ocenił postawę Unii nasz trener.
Zmiany w przepisach
Jeśli chodzi o przepisy może dojść do kilku zmian. Zawodnicy mają być zgłaszani osobno do pierwszej drużyny jak i rezerw. Dotychczas automatycznie Ci z "jedynki" mogli występować na zapleczu. Pojawił się także pomysł ograniczenia maksymalnego wieku zawodnika, który może wzmocnić drugi zespół.
- Staramy się utrzymać swoją kadrę, ale też wzmocnić kilkoma nazwiskami czy to z szerokiej kadry czy okolicznych klubów. Na tę chwilę mamy grupę 20 zawodników, którzy z nami trenują. Wiadomo, że niektórym zawodnikom kończą się umowy więc jakieś ruchy będą na pewno - tłumaczył Wolak.
Solidnie przepracować lato
Jak już pisaliśmy wcześniej, tyszanie są już w trakcie sześciotygodniowego cyklu przygotowawczego. A przed nimi kilka gier kontrolnych. Przed startem poprzedniego sezonu ciężko było szukać Tychów w gronie faworytów do awansu. Dopiero w trakcie rozgrywek okazało się, że kadra jaką dysponuje GKS daje szansę na walkę o coś więcej. Teraz jednak apetyty zostały mocno rozbudzone.
- Chcemy solidnie przepracować te sześć tygodni i pokazać, że nasza pozycja w tabeli nie była przypadkiem. Chłopacy sami sobie podnieśli poprzeczkę i wiedzą, że stać ich na wiele w tej lidze - dodał trener rezerw.
Jakość celem nadrzędnym
Na przestrzeni ostatnich trzech sezonów znacznej poprawie uległa dyscyplina taktyczna tyszan. Jeszcze trzy lata temu w rundzie jesiennej straciliśmy 35 goli, podczas gdy teraz po stronie strat pojawiła się liczba 20. Z kolei w ataku ciągle stanowimy spore zagrożenie dla rywali. Miniony sezon dał nam 36 zdobytych bramek, co było najlepszym wynikiem w całej stawce. To tylko potwierdza jak kreatywnym środkiem pola dysponują tyszanie.
Po to pracujemy z młodzieżą czy w drużynach seniorskich, żeby poprawić swoją jakość. Ta podnosi się poprzez wyniki. Ktoś może powiedzieć, że pięknie gracie, ale też pięknie przegrywacie, a nie o to w tym chodzi. My chcemy być skuteczni zarówno w defensywie jak i w ofensywie - wyjaśniał Tomasz Wolak. Chwilę później nawiązując do przeszłości - Kiedyś nasze mecze kończyły się czterema czy pięcioma bramki, teraz jest już tego znacznie mniej. Nasza obrona stała się mocno skonsolidowana, a młodzi zawodnicy przyswoili do siebie, że w wyniku ważne jest też to, co po stronie strat.
Zamknąć kadrę przed ostatnimi sparingami
Już przed startem ubiegłego sezonu pojawiła się opcja zatrudnienia doświadczonego zawodnika u boku, którego młodzi piłkarze ze środka pola mogli nabierać doświadczenia. Temat ten jednak nie doczekał się realizacji, a w Tychach postanowiono postawić na młodzież.
- Umiejętnościami na pewno się wybronią, a my pomożemy im tylko nabrać doświadczenia - skwitował krótko opiekun GKS Tychy.
Sprawy kadrowe w "dwójce" powinny rozstrzygnąć się do 10 lipca, tak by w ostatnich meczach sparingowych uczestniczyła już ustalona grupa zawodników.















