Za nami piłkarska jesień na boiskach Zina IV ligi. Tyszanie w tym czasie zdołali zdobyć 35 punktów za 11 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. O wywiad i podsumowanie dokonań wicelidera tabeli poprosiliśmy trenera Jarosława Zadylaka.
Przypomnijmy, o statystykach z minionej rundy pisaliśmy TUTAJ.
Stabilizacja kluczem do sukcesu
Stabilizacja w składzie przyniosła efekty, to co zostało rozpoczęte późną jesienią poprzedniego roku teraz zaczęło procentować na dobre.
Trzeba jasno podkreślić, iż w przerwie zimowej ten zespół został mocno przebudowany. Wprowadziliśmy sporo nowych i przede wszystkim młodych twarzy. Można powiedzieć, że w znacznym stopniu stworzyliśmy autonomiczny zespół, który mógł w tym stałym gronie przepracować dwa cykle przygotowawcze. Teraz widać, że te starania przyniosły zamierzony efekt, a zdobycz punktowa tylko to potwierdza.
Ten rok kalendarzowy był właściwie najlepszym w historii rezerw, bowiem
udało nam się zdobyć 74 punkty na 93 możliwe wliczając w to walkower po
wycofaniu się Odry Centrum.
Rzeczywiście, sumując nasze osiągnięcia po przebudowie drużyny wyjdzie nam,
że wygraliśmy na boisku 23 spotkania z 30 możliwych. Cieszy taki wynik, tym
bardziej, że dysponujemy bardzo młodą drużyną.
Przy okazji tego roku na dobre przełamaliśmy „fatum beniaminka” i
przestaliśmy tracić punkty w meczach z nowicjuszami.
Tak też to powinno wyglądać. Mamy silny zespół, potwierdzają to
również trenerzy i zawodnicy z innych drużyn tej ligi i powinniśmy to w każdym
meczu umieć przełożyć na boisko.
Drobna rysa na szkle
Remisy ze Spójnią Landek czy Czechowicami na tamten czas można było jeszcze
wkalkulować w ryzyko, ale już porażkę z rezerwami Podbeskidzia ciężko
wytłumaczyć.
Ta porażka zaskoczyła wielu z nas, ale trzeba przyznać, że rywale mocno się
postawili i wynik był sprawą otwartą do samego końca. Szkoda tej przegranej,
ale mieliśmy wtedy obniżkę formy, a przeciwnik skrzętnie to wykorzystał i
zgarnął komplet punktów.
Poprawiliśmy swoją grę w obronie, 13 straconych bramek i siedem meczów "na zero z tyłu" to bardzo dobry wynik. Mimo lekkiej zadyszki po ósmej kolejce wydaje się, że defensywa wróciła na dobre tory.
Mnie, jako byłego obrońcę, skuteczność w destrukcji cieszy szczególnie. Póki co, jesteśmy najlepiej broniącą drużyną w lidze. Zagraliśmy sporo meczów, które jeszcze rok temu byśmy przegrali, a teraz ze spokojną głową gramy do samego końca i solidnie punktujemy.
Strzelali aż milo
Skuteczni w obronie, ale też skuteczni w ataku – 44 strzelone gole to także najlepszy wynik w stawce, mimo iż raptem cztery bramki zdobył nominalny napastnik.
Na taki wynik składa się olbrzymia praca. Staramy się ten ciężar gry rozłożyć na wszystkich zawodników. Nie jest dla nas problemem czy gramy z napastnikiem czy bez w składzie, rywale muszą się obawiać, że gola może im strzelić każdy piłkarz.
Wspominałeś o chłodnej głowie. Grą do samego końca w kilku meczach uratowaliśmy komplet punktów.
Ten zespół ma już swoją dojrzałość. Chłopacy się rozwijają i wiedzą jak zareagować na wydarzenia boiskowe. Oczywiście przytrafiają się nam też błędy, czasem wręcz bardzo proste, ale w ogólnym rozrachunku zespół prezentował się bardzo dobrze i za to też po ostatnim meczu podziękowałem chłopakom.
Czas na zimowy okres przygotowawczy
Za nami piłkarska jesień, zatem jakie plany na najbliższe dni i tygodnie ?
Czekają nas jeszcze dwa sparingi w listopadzie, będziemy próbowali nowych
rzeczy i nowych rozwiązań. To jest zespół, który wręcz idealnie nadaje się do
wdrażania ciekawych innowacji, tak by jeszcze mocniej wpłynąć na ich rozwój.
Mamy pewien komfort mogąc rotować składem, jednak na wiosnę może być trudniej choćby o posiłki z pierwszej drużyny. Czy w związku z tym planujemy jakieś wzmocnienia składu? Na razie jest za wcześnie by mówić o takich ruchach, owszem zgłaszają się do nas zawodnicy z innych drużyn, wcale się na nich nie zamykamy, ale na konkrety przyjdzie czas.
Rozmawiał Marcin Gołosz















