Nie ma mocnych na drużynę Rozwoju, gdy grają u siebie. W Katowicach także i tyszanom przyszło przełknąć gorycz porażki.
Miłe złego początki
Wynik jednak mógłby wyglądać inaczej, gdyby Krężelok w trzeciej minucie meczu wykorzystał swoją okazję. Niestety w pojedynku z Golikiem, górą wyszedł bramkarz gospodarzy.
Niedługo później, to miejscowi mieli okazję na otwarcie wyniku, ale Dana wyczuł intencje Ciszewskiego i sparował piłkę na rzut rożny.
W 17. minucie odważniej zaatakowali tyszanie, a przed szansą zdobycia gola stanął Bielusiak. Niestety piłka uderzona zza linii pola karnego minimalnie minęła poprzeczkę. To, co nie udało się "Trójkolorowym", wyszło natomiast miejscowym w 20. minucie spotkania. W zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Czenczek i wpakował piłkę do bramki tuż przy słupku, dając swojej drużynie prowadzenie 1:0.
Mieliśmy sytuacje, gdzie mogliśmy otworzyć wynik, ale to się nam nie udało. Niestety, na dodatek przytrafił nam się błąd w obronie, który nie powinien mieć miejsca i straciliśmy bramkę - relacjonował trener Jarosław Zadylak.
Po zdobyciu gola miejscowi nie zwalniali tempa, ale na nasze szczęście ich kolejne próby nie wpłynęły na zmianę wyniku.
Waleczni, ale nieskuteczni
Początek drugiej połowy zaczął się źle dla rezerwistów. Już w 48. minucie pojedynek sam na sam z Daną wygrał Chwila i podwyższył prowadzenie Rozwoju na 2:0.
Takie bramki zaraz po wznowieniu gry potrafią podciąć skrzydła. Muszę jednak pochwalić chłopaków, że potrafili się podnieść i powalczyć jeszcze o korzystny wynik - tłumaczył trener GKS II Tychy.
Podrażnieni tyszanie ruszyli do ataku, chcąc jak najszybciej złapać kontakt. W 50 minucie strzał Machowskiego w ostatniej chwili wybronił golkiper katowiczan. Podobnie jak przy próbie Bojarskiego. Po drugiej stronie boiska równie przytomnie zachował się Dana, broniąc uderzenia Kunki, Lazara i Barwińskiego. Szczególnie zagranie Kunki mogło się podobać, ale "nożyce" w jego wykonaniu były tylko efektowne, a nie efektywne.
Podopieczni trenera Zadylka dopięli swego w 83. minucie spotkania, a na listę strzelców wpisał się Kokoszka (2:1). Niestety, nasi zawodnicy nie zdołali doprowadzić do wyrównania. Na domiar złego w doliczonym czasie gry dla gospodarzy trafił Gasz, ustalając tym samym wynik spotkania na 3:1. Tym samym Rozwój pozostaje niepokonany na własnym terenie, a tyszanie swoją serię zwycięstw zakończyli na trzech meczach.
Po bramce kontaktowej wydawało się, że możemy jeszcze coś z tego spotkania wyciągnąć. Niestety bramkarz gospodarzy uratował swojej drużynie wynik. Mimo wszystko trzeba pochwalić chłopaków za waleczność. Szczególnie w drugiej połowie zaczęliśmy funkcjonować tak, jak należy - zakończył drugi trener Łukasz Kopczyk.
KS Rozwój Katowice - GKS II Tychy 3:1 (1:0)
1:0Czenczek (20.)
2:0Chwila (48.)
2:1Kokoszka (83.)
3:1Gasz (90.)
Sędziował:Sebastian Buchta (Chybie)
GKS II Tychy:99. Dana - 4. Hachuła Ż (85, 8. Jochemczyk), 78. Bielusiak (46, 3. Machowski), 19. Kopczyk, 31. Kozlenko Ż (75, 96. Blach), 11. Misztal, 18. Rutkowski Ż, 24. Paluch, 21. Krężelok (50, 7. Kokoszka), 47. A. Biegański, 14. Bojarski. TrenerJarosław Zadylak.















