Nie udał się wyjazd drugiej drużynie GKS Tychy do pobliskich Przyszowic. Tyszanie mimo optycznej przewagi w całym meczu, dali się zaskoczyć rywalom i przegrali 0:3.
Zaczęli od mocnego uderzenia
Już w 7. minucie przed szansą otwarcia wyniku stanął Misztal. Niestety przy pierwszej próbie uderzył wprost w bramkarza, a przy dobitce, leżący już Szindler zdołał jeszcze skutecznie interweniować nogami.
Nieco ponad dziesięć minut później miejscowi dwukrotnie zagrozili bramce Dany. Wpierw tuż zza linii pola karnego uderzał Mucha, a w następnej akcji Kiełbasa. W obu przypadkach czujnością wykazał się jednak nasz golkiper.
W 27. minucie odważnym wślizgiem we własnym polu karnym popisał się Bielusiak, ratując tym samym swój zespół od stuprocentowej okazji dla gospodarzy. Niestety w 39. minucie tyszanie pozwolili sobie na nonszalancje przy wyprowadzaniu piłki, którą przejęli zawodnicy Jedności. Do prostopadłego podania dopadł Par i stanął oko w oko z Daną. Na nasze szczęście tyski bramkarz wytrzymał tę próbę nerwów i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Znów ta skuteczność...
Po zmianie stron ponownie do ataku ruszyli tyscy rezerwiści. W 53. minucie piłkę z rzutu wolnego zagrywał Paluch, ta wylądowała na głowie Kopczyka, ale weteran "Trójkolorowych" pomylił się na milimetry i posyłając futbolówkę obok bramki. Dwie minuty później Bojarski uderzał z okolicy 30 metra, ale Szindler, mimo sporych problemów, wyszedł z tej opresji obronną ręką. Niespełna sześćdziesiąt sekund później Bojarski znów stanął przed szansą zdobycia gola, ale bramkarz miejscowych wystartował minimalnie szybciej do piłki zagrywanej przez Misztala .
Umiejętności tych chłopaków nie gwarantują nam póki co sukcesu. Pewnych rzeczy na dzisiaj nie jesteśmy w stanie przeskoczyć bez posiłków z pierwszej drużyny - powiedział tyszan trener Jarosław Zadylak.
Zabójcze kontry miejscowych
Ostatnie pół godziny należało jednak do gospodarzy. W 67. minucie tyszanie nadziali się na pierwszą kontrę, a wynik, strzałem z linii pola karnego, otworzył Hajok lokując futbolówkę tuż przy słupku bezradnego Dany. Sześć minut później tyski bramkarz "wypluł" piłkę po uderzeniu Maciejewskiego. Niestety dopadł do niej Kiełtyka i nie niepokojony przez nikogo podwyższył wynik na 2:0.
Na kwadrans przed końcem meczu bramkę kontaktową mógł zdobyć Bojarski, ale jego intencje ponownie wyczuł Szindler. To co nie udawało się tyszanom, wychodziło znakomicie tego dnia miejscowym. Już w doliczonym czasie gry Jedność wyprowadziła kolejny kontratak, po którym Paszek uderzeniem "pod ladę" ustalił wynik spotkania na 3:0.
Pracowaliśmy na to zwycięstwo od pięciu spotkań. Nasze poprzednie porażki nie świadczyły o tym, że nie byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla innych. Brakowało nam tylko tego, że nie potrafiliśmy pierwsi strzelić bramki. Dzisiaj udało nam się otworzyć wynik i później mogliśmy już grać to, co potrafimy najlepiej - podsumował trener miejscowych Mateusz Labusek.
LKS Jedność 32 Przyszowice – GKS II Tychy 3:0 (0:0)
1:0 Hajok (67.)
2:0 Kiełtyka (73.)
3:0 Paszek (90.)
Sędziował:Michał Ficiński (Sosnowiec)
GKS II Tychy:22. Dana – 4. Rabiej, 3. Kozlenko Ż, 19. Kopczyk, 97. Rutkowski, 44. Bielusiak, 5. A. Biegański (46, 47. Machowski), 11. Misztal, 18. Pawlusiński (59, 6. Blach Ż), 24. Paluch (62, 7. Kokoszka), 17. Bojarski. TrenerJarosław Zadylak.















