Przed tym meczem chyba nikt nie spodziewał się tak jednostronnego starcia. Tyszanie nie dali jednak żadnych szans Kuźni i w Ustroniu odnieśli przekonywujące zwycięstwo strzelając aż pięć bramek.
Aleksander Wielki
Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu spotkania Pawelę próbował zaskoczyć Misztal, ale jego strzał z dystansu minął nieco światło bramki. Chwilę później swój koncert rozpoczął natomiast Aleksander Biegański. Pipia, będąc w polu karnym rywali, zagrał po przekątnej do Nowaka, a ten z kolei przerzucił piłkę wzdłuż linii piątego metra do lepiej ustawionego Biegańskiego, który dopełnił formalności, dając prowadzenie tyszanom.
W 16. minucie ponownie Nowak uruchomił prostopadłym podaniem Biegańskiego. Niestety przegrał on pojedynek sam na sam z bramkarzem, a dobitka Nowaka okazała się niecelna.
Po upływnie kolejnych dziesięciu minut Biegański zagrał w boczny sektor pola karnego do Pipi. Ten dośrodkował wprost na głowę Machowskiego, któremu nie pozostało nic innego, jak precyzyjnie wykończyć składną akcję tyszan.
Miejscowi swoją okazję mieli w 28. minucie, ale strzał Kudera padł łupem Odyjewskiego.
W 35. minucie piłkę w pole karne wrzucił Pipia, tam znakomitym przeglądem pola wykazał się Kopczyk idealnie wykładając futbolówkę Nowakowi, który strzałem po ziemi podwyższył na 0:3.
Cieszy to, jak drużyna zareagowała na poczynania przeciwnika, bo poradziliśmy sobie doskonale nie będąc pod piłką, a przy grze z kontry napsuliśmy rywalom sporo krwi - ocenił trener GKS II Tychy.
Kilkadziesiąt sekund później było już 0:4. Machowski prostopadłym podaniem obsłużył Biegańskiego. Popularny "Olo" ze stoickim spokojem wpierw minął Pawelę, a następnie skierował piłkę do pustej już bramki.
W żadnym wypadku nie zakładaliśmy takiego przebiegu pierwszej połowy jak to było widać dzisiaj. Dość szybko musieliśmy zweryfikować swoje założenia na ten mecz - powiedział trener gości Mateusz Żebrowski.
Mecz pod kontrolą
Tuż po zmianie stron "Trójkolorowi" ponownie dali się we znaki miejscowym. Tym razem Kopczyk idealnie przerzucił piłkę do Zarębskiego, a ten strzałem z głowy podwyższył rezultat na 0:5.
Kuźnia zaatakowała odważniej w 63. minucie, ale w zamieszaniu pod bramką Odyjewskiego strzał Gomoli okazał się mało groźny. Chwilę później Misztal próbował lobować bramkarza Ustronia, który w ostatniej chwili zdołał wrócić do bramki i złapać piłkę w dłonie.
W 72. minucie tyszanie ponownie zagrozili bramce trzeciej drużyny tabeli. Wpierw Misztal, będąc na 12 metrze, huknął prosto w bramkarza, a następnie Biegański, dobijając strzał zza pola karnego, obił tylko jego ręce.
Jeszcze lepszą okazję miał Paluch na kwadrans przed upływem regulaminowego czasu gry, ale w sytuacji sam na sam z Pawelą uderzył za lekko by zaskoczyć bramkarza gospodarzy i mecz zakończył się wysokim lecz w pełni zasłużonym zwycięstwem rezerw GKS Tychy.
Popełnialiśmy dzisiaj proste błędy, wykazując się przy tym brakiem cierpliwości i rywal szybko sprowadził nas na ziemię. Tyszanie nie pozwolili nam na zbyt wiele w defensywie i pokazali, że nie przez przypadek są liderem tabeli - dodał trener Kuźni Ustroń.
To kolejne spotkanie, które dobitnie pokazuje, iż mieszanka rutyny i doświadczenia z młodością stanowi klucz do sukcesu.
Jeśli chcemy patrzeć na resztę stawki z góry, to takie mecze jak dzisiaj musimy wygrywać. Po cichu liczyłem, że nam się to uda, choć rozmiar zwycięstwa może zaskakiwać. Moi zawodnicy pokazali dużą klasę i umiejętności. Obyśmy taką formę trzymali jak najdłużej - zakończył trener Jarosław Zadylak.
KS Kuźnia Ustroń – GKS II Tychy 0:5 (0:4)
0:1Biegański (4.)
0:2Machowski (26.)
0:3Nowak (35.)
0:4Biegański (36.)
0:5Zarębski (51.)
Sędziował:Mateusz Piszczelok (Katowice)
GKS II Tychy:1. Odyjewski – 17. Pipia (79, 6. Hachuła), 4. Zarębski, 19. Kopczyk, 3. Rutkowski, 34. Krężelok, 11. Misztal (79, 9. Staniucha), 77. K. Piątek (46, 18. Pawlusiński), 79. Machowski (82, 31. Orliński), 47. Biegański, 97. Nowak (46, 24. Paluch). TrenerJarosław Zadylak.















