Po zakończonych rozgrywkach Zina 4 ligi poprosiliśmy trenera Jarosława Zadylaka o rozmowę i podsumowanie ubiegłego sezonu. O efektach przeczytacie poniżej.
Wiosna ach to Ty...
Za nami rewelacyjna wiosna, która dała nam miejsce na podium. Mamy imponujący bilans meczów - 3 porażki, 13 zwycięstw z czego 12 z rzędu. Nie szkoda, że to już koniec sezonu ?
W pewnym sensie żal, że to już koniec, bo drużyna fajnie funkcjonowała i chciałoby się grać dalej. Natomiast po zawodnikach widać już było, że są zmęczeni tym sezonem. Skończyło się w dobrym momencie i to cieszy.
Zanim jednak rozpoczęła się ta świetna passa mieliśmy serię trzech porażek i swoisty "gong" w Landeku. Tamten mecz był chyba przełomowy, patrząc z perspektywy czasu ?
Uważam, że zarówno mecz z Odrą Wodzisław jak i z Czechowicami w naszym wykonaniu był naprawdę dobry. Stwarzaliśmy sobie mnóstwo okazji strzeleckich. Były to spotkania, po których czuło się ogromny niedosyt, ale też dawały światełko w tunelu, że może być lepiej. Niestety, Spójnia nas znokautowała i nie ma się tu nawet co usprawiedliwiać. Był jeszcze jeden punkt zwrotny w tej rundzie, a mianowicie mecz w Ustroniu, gdzie niewiele brakowało żebyśmy tego spotkania nie rozegrali (nagłe załamanie pogody). Chcieliśmy grać pomimo okrojonej kadry i błędem byłoby odwołanie tego starcia. Dobrze przepracowaliśmy tamten tydzień po ostatniej porażce i jak najszybciej chcieliśmy zmazać tę plamę, co nam się udało.
Teraz to już tylko gdybanie, z resztą poruszaliśmy ten temat po jesieni, ale gdyby nie wstydliwe porażki z beniaminkami czy też potknięcie w Radziechowach, to - czysto matematycznie - strata do lidera wyniosłaby dwa punkty.
Jesień możemy zaliczyć do zwariowanych. Przejąłem zespół z marszu, a i sam skład był w głębokiej przebudowie. Oczywiście te porażki były bolesne, natomiast musieliśmy jakoś to przełknąć i skupić się na pracy, by w przyszłości było lepiej. Ten mecz na Czańcu pod koniec rundy pokazał, że idziemy w dobrym kierunku i wiosna może być zdecydowanie lepsza.
Dali z siebie wszystko
Nie obeszło się w trakcie sezonu bez posiłków z pierwszej drużyny. Ogólnie można powiedzieć, że dali temu zespołowi dużo jakości.
Jestem bardzo zadowolony z postawy tych chłopaków. Widać było, że robią różnicę na boisku. Czy to bracia Piątek czy Kasprzyk, Odyjewski, Kargulewicz, Połap czy Stefaniak. To zawodnicy, którzy bardzo mocno nam pomogli, nie można także zapomnieć o Lewickim, który bardzo dobrze wpłynął na szatnię. Jestem zdania, że piłkarz schodzący do rezerw musi być wzorem dla reszty i tak też było w tym przypadku.
Zimą do zespołu weszła też spora grupa młodych zawodników.
Mamy opracowany projekt, którym kierujemy się przy "wrzucaniu" naszej młodzieży do piłki seniorskiej. Nie chcemy czekać z tym zbyt długo. Czy to rocznik 2004 jak Pawlusiński, Orliński czy Dzięgielewski albo 2003 - Zarębski i Machowski, pokazali, że to nam się udało i obrany kierunek jest dobry. Ci wszyscy wymienieni obronili się swoją postawą na boisku i możemy się tylko z tego cieszyć.
Poprawa we wszystkich elementach gry
Patrząc na licznik strzelonych goli to na pierwszy rzut oka budzi podziw, jednak gdyby przeanalizować poszczególne mecze to chyba nie będzie przesadą, gdy powiem, że pułap stu goli był spokojnie w naszym zasięgu.
Zgadza się, nawet patrząc tylko na dwa pierwsze mecze, to już tam stworzyliśmy sobie 8-9 sytuacji stuprocentowych, nie wspomnę o meczach zwycięskich. Natomiast nie możemy wybrzydzać, bo strzelić tyle bramek to też nie lada sztuka.
Strzeliliśmy równo przez pełne 90 minut, wyróżniły się lekko dwa ostatnie kwadranse gry (o statystykach przeczytacie tutaj). Pokazuje to, że rywale nie mieli z nami lekko.
Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że byliśmy skuteczni w ostatnich kwadransach, ale to zasługa tytanicznej pracy jaką wykonał zespół podczas przerwy zimowej jak i w trakcie sezonu. Pod względem motorycznym żaden zespół nie mógł nas zaskoczyć.
Poprawiliśmy też mocno grę w defensywie. Jeszcze jesienią straciliśmy 32 bramki podczas gdy wiosną już tylko 16.
Dla mnie jako byłego obrońcy to bardzo ważne liczby i porównanie. Spędziliśmy mnóstwo czasu na tym, żeby ta gra w obronie wyglądała lepiej. Może otwarcie roku nie napawało optymizmem, ale później z każdym meczem coraz trudniej było nam strzelić bramkę a co dopiero urwać punkty.
Jakość w każdej formacji
Trzeba oddać też bramkarzom, że byli pewnym punktem drużyny - dziewięć czystych kont na 32 mecze.
Czy to Odyjewski czy Dana, obaj pokazali się z bardzo dobrej strony, a czyste konta to tylko ich wartość dodana. Na pewno należą im się duże brawa za swoją postawę.
Jeśli obrona, to nie sposób nie wspomnieć o Łukaszu Kopczyku. Weteran boisk, gdyby nie zmiany w dwóch ostatnich meczach to na murawie rozegrałby cały sezon od deski do deski.
Ciężko wyobrazić sobie zespół bez Łukasza, on ciągle jest w stanie dać wiele tej drużynie. Wykonał kawał dobrej, tytanicznej roboty zarówno w szatni jak i na boisku.
Po przeciwnej stronie mieliśmy natomiast Dawida Kasprzyka. Chyba każdy trener chciałby mieć w swoich szeregach napastnika, który strzela co 66 minut zaliczając w sezonie 19 trafień.
Dawida na boisku rozlicza się z goli i to jest dla niego najważniejsze. Niezależnie od tego czy był mniej czy bardziej widoczny na murawie, to zawsze znajdował się na liście strzelców. Zwiększając pole manewru pod koniec rundy do zespołu wprowadzeni zostali Wilk i Bućko. Jak to będzie wyglądać w przyszłości to ciężko wyrokować, ale na pewno należy im się kredyt zaufania i szansa żeby się pokazali.
Co dalej...
Zakończył się sezon, myśleć trzeba już o następnym. Jak będą wyglądać najbliższe dni i tygodnie w rezerwach ?
Po ostatnim meczu zawodnicy dostali wolne, aczkolwiek często przebywają w klubowej siłowni, co cieszy, bo pokazuje, że dbają o siebie. Do treningów wrócimy 5 lipca, później czeka nas kilka gier kontrolnych. Jeśli chodzi o personalia, to chcemy dalej stawiać na naszą młodzież, a jak będzie to czas pokaże.
Rozmawiał: Marcin Gołosz















