W inauguracyjnym starciu Zina IV ligi podopieczni trenera Jarosława Zadylaka zmierzyli się z Odrą Wodzisław i choć po 10. minutach gry mogli, a nawet powinni zamknąć wynik, to ostatecznie przegrali 1:3.

Skuteczność do poprawy
Już w pierwszej minucie meczu wynik mógł otworzyć Kasprzyk, ale golkiper gości wyczuł intencje tyszanina. Chwilę później koronkową akcję rozpoczął Jakub Piątek, zagrał na wolne pole do Kasprzyka a ten odegrał wzdłuż linii 5 metra do nadbiegającego Połapa. Wydawać by się mogło, że wystarczyło dostawić tylko nogę, ale tym razem piłkę z linii bramkowej wybił obrońca Odry.
Po kilkudziesięciu sekundach, debiutujący po powrocie do Tychów w meczu o punkty, Bartosz Rutkowski huknął w słupek, a w następnej akcji Paluch w sytuacji sam na sam przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Oprócz tego, że gra się bardzo ładnie w piłkę trzeba jeszcze dołożyć coś w siatce. Tego w pierwszej części gry zabrakło gospodarzom. Owszem byli od nas silniejsi fizycznie i często przegrywaliśmy pojedynki jeden na jeden, ale potrafiliśmy wykorzystać swoje sytuacje - ocenił trener gości Arkadiusz Tracz.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się szybko
Jeszcze w 18. minucie spotkania tyszanie zdołali się wybronić przed utratą bramki, a wszystko dzięki udanej pułapce offside'owej. Niestety w następnej akcji gości, byli już bezradni. Wodzisławianie po zagraniu na wolne pole zdołali uderzyć na bramkę Odyjewskiego. Ten wybronił nogą piłkę, ale wobec dobitki, niepilnowanego przez nikogo, Wodeckiego był już bezradny.
W 25. minucie było już 0:2, a tym razem moment gapiostwa "Trójkolorowych" wykorzystał Tarka finalizując akcję z autu zapoczątkowaną przez Dudzińskiego.
Jeszcze przed przerwą swoją okazję miał Kasprzyk, ale i tym razem Antkowiak stał na posterunku.
Już w pierwszych dziesięciu minutach powinniśmy sobie ustawić ten mecz. Niestety nasza skuteczność była dramatyczna. Na domiar złego, chwilę później praktycznie sami sobie strzeliliśmy dwie bramki - nie krył swojego rozczarowania trener Jarosław Zadylak.
Bicie głową w mur
Po zmianie stron wpierw zaatakował lider tabeli, ale uderzenie Tarki minęło się z bramką.
Z kolei w 54. minucie Bartosz Rutkowski uruchomił Kasprzyka, ale i tym razem futbolówka zatrzymała się na golkiperze Odry. Dwie minuty później Stafaniak uderzył obok słupka, a chwilę po tej akcji powinno być 1:2. Niestety, kapitan drużyny Bartosz Rutkowski strzelił prosto w Antkowiaka.
Na 10. minut przed końcem spotkania wynik podwyższył - strzałem pod poprzeczkę, wprowadzony chwilę wcześniej na boisko, Zieliński, nie dając żadnych szans Odyjewskiemu.

Honorowe trafienie Kopczyka
W 86. minucie Piątek zagrał do Kopczyka, ten przerzucił piłkę wzdłuż bramki, ale żaden z tyszan nie zamykał tej akcji i skończyło się na strachu dla przyjezdnych. Minutę później weteran Kopczyk ze stoickim spokojem wykorzystał dośrodkowanie Rutkowskiego z rzutu rożnego i jak się później okazało, strzałem głową ustalił wynik spotkania na 1:3.
W defensywie mieliśmy dzisiaj mnóstwo szczęścia, ale pokazaliśmy też, że to nad czym pracowaliśmy od kilku miesięcy miało przełożenie w meczu o punkty. Jeśli byliśmy w stanie wygrać w Tychach, to jesteśmy w stanie zwyciężyć w każdym kolejnym meczu - powiedział trener Odry.
Jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego, do protokołu wpisał się Kasprzyk za drugą żółtą kartkę i tyszanie zmuszeni byli dokończyć mecz w dziesięciu.
Po zmianie stron nadal stwarzaliśmy sobie okazje do zdobycia gola, ale żaden z zawodników nie potrafił wpisać się na listę strzelców. Przegraliśmy zasłużenie, bo to rywal wykazał się większą determinacją i przede wszystkim skutecznością - podsumował trener tyszan.
GKS II Tychy - MKS Odra Wodzisław Śląski 1:3 (0:2)
0:1Wodecki (22.)
0:2Tarka (25.)
0:3Zieliński (80.)
1:3Kopczyk (87.)
Sędziował:Leszek Lewandowski (Gliwice)
GKS II Tychy:1. Odyjewski - 97. K. Rutkowski Ż, 47. Szymura, 19. Kopczyk, 24. Połap (82, 18. Jochemczyk), 79. Stefaniak (70, 6. Nowak), 77. B. Rutkowski, 4. Paluch, 11. Misztal (57, 3. Machowski), 17. J. Piątek, 9. Kasprzyk Ż, Ż, Cz. TrenerJarosław Zadylak.















