Podopieczni trenera Jarosława Zadylaka po skromnej wygranej 1:0 w Lędzinach z rezerwami MKS meldują się w finale okręgowego Pucharu Polski. W walce o trofeum zmierzą się z jego obrońcami - Pniówkiem Pawłowice.
"Kopa" zrobił swoje
Czym grozi pozostawienie Łukasza Kopczyka bez krycia przy stałych fragmentach gry przekonali się miejscowi w 7. minucie spotkania. Paluch posłał piłkę z rzutu rożnego wprost na głowę niepilnowanego Kopczyka, a ten na stojąco przymierzył po dalszym słupku, lobując zaskoczonego bramkarza gospodarzy i mieliśmy 0:1.
W błędzie był jednak ten, kto myślał, że worek z bramkami został rozwiązany. W tej części gry swoje szanse mieli jeszcze Bojarski, Krężelok czy Paluch, ale żadnemu z nich nie udało się pokonać Apajawskiego. Najbliżej tej sztuki był Paluch w 42. minucie, ale jego wyjście sam na sam z bramkarzem zakończyło się dobrą interwencją miejscowego golkipera.
Lędzinianie swoją okazję mieli niemal kwadrans wcześniej, ale wrzutkę Nagiego skuteczną interwencją przeciął Dana.

Myślami byli już przy spotkaniu ligowym
Po zmianie stron do głosu doszli gospodarze i już po czterech minutach mogli wyrównać. Na szczęście jednak Nagi przegrał pojedynek sam na sam z naszym bramkarzem. Dana wykazał się także umiejętnościami w 52. minucie, kiedy to instynktownie wybronił uderzenie Malickiego.
W 68. minucie spotkania ponownie do głosu doszli miejscowi. Piłkę na piątym metrze otrzymał Drążek i uderzeniem z głowy niemalże umieścił futbolówkę pod przysłowiową "ladą". Niemalże, bo w ostatniej chwili na jej drodze stanął Dana, ratując tyszan od utraty gola.
W 86. minucie drugą żółtą kartką w odstępie kwadransa ukarany został Bielusiak i miejscowi jakby uwierzyli mocniej w swoje szanse, jednak zwarte szeregi "Trójkolorowych" nie pozwoliły im na rozpędzenie się.
Nastawialiśmy się na jeden mecz, a okazało się, że napsuliśmy kilku rywalom sporo krwi. Także i w tym spotkaniu graliśmy niemal jak równy z równym i pomimo porażki możemy być zadowoleni z naszej postawy. Na pewno przegrana 0:1 wstydu nam nie przyniosła - ocenił trener gospodarzy Zbigniew Janik.
Wynik meczu mógł ustalić w 89. minucie Jochemczyk, ale jego strzał wybronił Apajewski. Tym samym tyszanie skromnie, ale co najważniejsze zwycięsko zakończyli kolejny mecz w Pucharze Polski podokręgu Tychy.
Zadaniem na dzisiaj była wygrana i to zostało zrealizowane. W takim spotkaniu jednak musimy pokazać swoją wyższość nad rywalem. Cieszy oczywiście wygrana i awans do finału, ale jakość naszej gry musi być zdecydowanie większa - podsumował występ tyszan trener Jarosław Zadylak.
MKS II Lędziny – GKS II Tychy 0:1 (0:1)
0:1Kopczyk (7.)
Sędziował: Jakub Borkowski (Tychy)
GKS II Tychy:99. Dana - 2. Wolak, 7. Kokoszka, 19. Kopczyk, 97. Rutkowski, 44. Bielusiak Ż Ż Cz, 5. A. Biegański, 6. Blach, 24. Paluch (46, 77. Nowak), 34. Krężelok, 17. Bojarski (66, 18. Jochemczyk). TrenerJarosław Zadylak.















