OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Rezerwy: Wygrana na koniec rundy

2021-11-12
Marcin Gołosz
Łukasz Sobala / www.pressimages.pl

Po zaciętym, choć w większości jednostronnym spotkaniu, tyszanie pokonali Drzewiarza 1:0 i zimę spędzą na fotelu wicelidera ligi.

Okazji jak na lekarstwo

Ostatnie, tegoroczne starcie o ligowe punkty, mogło dla tyszan rozpocząć się od falstartu, ale goście za sprawą Pindera nie wykorzystali kontrataku z 3. minuty. Chwilę później ciężar gry przeniósł się na drugą połowę, gdzie Krężelok był bliski otwarcia wyniku, jednak jego uderzenie zza linii pola karnego minimalnie minęło poprzeczkę.

W 16. minucie spotkania z na pozór niegroźnej sytuacji wyszło sporo kontrowersji. Przyjezdni popełnili błąd przy wyprowadzeniu piłki spod własnego pola karnego, do futbolówki dopadł Machowski i odważnie wbiegł w "jedenastkę" Jasienicy, gdzie został podcięty przez bramkarza rywali, jednak sędziowie uznali, że faulu nie było nakazując grać dalej.

Podrażnieni tyszanie jeszcze odważniej ruszyli do ataku i w 23. minucie Paluch huknął z okolicy 11. metra na bramkę Kubina, jednak ten cudem wybronił to uderzenie na rzut rożny. Niemal 180 sekund później z podobnej odległości, tylko po drugiej stronie pola karnego, przymierzył Krężelok, ale i tym razem sobie tylko znanym sposobem golkiper gości uratował swój zespół od utraty gola.

Naszą bolączką dzisiaj było zbyt wolne rozgrywanie piłki. W konsekwencji czego nie stwarzaliśmy sobie w pierwszej połowie zbyt wielu klarownych sytuacji - powiedział trener Jarosław Zadylak.

Zasieki ciężkie do sforsowania

Drugą połowę tyszanie zaczęli od mocnego uderzenia, już w 49. minucie Misztal próbował, nieskutecznie, swojego szczęścia. Trzy minuty później Paluch zagrał do Plocha na 7 metr, a ten w dogodnej sytuacji posłał piłkę minimalnie nad bramką.

Napór "Trójkolorowych" nie ustawał, czego dowodem były kolejne minuty. Wpierw spudłował Paluch, później Krężelok ostemplował słupek, a przy dobitce Kopczyk minimalnie chybił, festiwal pecha dopełnił Machowski pudłując strzałem z głowy w 55. minucie.

W 76. minucie spotkania Paluch prostopadłym zagraniem między obrońców gości uruchomił Misztala, Jednak Kubina w sytuacji sam na sam z najskuteczniejszym strzelcem GKSu ponownie wykazał się swoimi umiejętnościami, broniąc nogami uderzenie młodego tyszanina. Inaczej niż w 78. minucie, kiedy to musiał wyjąć piłkę z sieci po rzucie karnym podyktowanym za faul na Kopczyku.

Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry miejscowi powinni podwyższyć wynik, ale ponownie tego dnia obili tylko słupek.

W doliczonym czasie gry goście odpowiedzieli trafieniem Waliczka, ale sędziowie dopatrzyli się w tej akcji spalonego i bramki nie uznali.

Tym samym tyszanie wygrali trzeci mecz z rzędu i zrównali się punktami z prowadzącym Decorem Bełk.

Nie obawialiśmy się tego, że rywal może nam zagrozić i tak też w rzeczywistości było, natomiast wiedzieliśmy, że będą dobrze zorganizowani w obronie. O zwycięstwo musieliśmy walczyć do ostatnich minut. Cieszy jednak to, że nie tracimy głowy nawet, gdy w 75. minucie jest 0:0 tylko konsekwentnie dążymy do założonego celu - zakończył trener GKS II Tychy.

GKS II Tychy – LKS Drzewiarz Jasienica 1:0 (0:0)
1:0
Misztal (78. karny)

Sędziował:Lech Malinowski (Częstochowa)

GKS II Tychy:1. Odyjewski – 17. Pipia(46, 6. Rutkowski), 4. Zarębski, 19. Kopczyk, 20. Ploch, 11. Misztal, 13. Pawlusiński, 24. Paluch (85, 8. Staniucha, 90, 7. Kokoszka), 32. Krężelok, 77. K. Piątek (59, 14. Dzięgielewski), 79. Machowski (66, 31. Orliński). TrenerJarosław Zadylak.

Udostępnij materiał: