Mocne uderzenie tyszan
Tyszanie prowadzenie objęli już w pierwszej akcji meczu. Kasprzyk wysokim pressingiem wyłuskał piłkę spod nóg rywala, zagrał "klepką" z Bojarskim i ze stoickim spokojem uderzył płasko po ziemi otwierając wynik spotkania (1:0).
Kilka minut później Bojarski dwukrotnie mógł podwyższyć rezultat. Wpierw jednak posłał piłkę obok bramki, a później obił tylko słupek.
Goście do głosu doszli w 10 minucie, kiedy to tuż przed polem karnym znalazł się Podbioł. Na szczęście jego uderzenie w żaden sposób nie mogło zagrozić Danie. Nieco lepiej przyjezdni zachowali się trzy minuty później. Tym razem Obara huknął z okolicy 25 metra, a piłka ostemplowała poprzeczkę.
W 16 minucie mocniej na połowie przeciwnika powalczył Staniucha, co skutkowało przechwytem i okazją strzelecką, której młody tyszanin nie zmarnował podwyższając na 2:0.
W kolejnej akcji swojego szczęścia spróbował Rabiej, ale jego intencje w sytuacji sam na sam wyczuł golkiper Odry. Jeszcze przed przerwą okazje do zmiany wyniku mieli Staniucha, Kasprzyk, Bojarski i Paluch, ale futbolówka jak zaczarowana mijała bramkę Odry.
Z kolei przyjezdni w 38 minucie za sprawą Kuca mogli zdobyć kontaktowego gola, ale ten w sytuacji sam na sam z Daną ostemplował słupek.
Mecz mogliśmy zamknąć jeszcze przed przerwą, ale naszą bolączką była skuteczność, nie można seryjnie marnować takich okazji pod bramką przeciwnika - ocenił trener Jarosław Zadylak.
Festiwal obitych słupków
Po zmianie stron "Trójkolorowi" znów rzucili się na przeciwnika. Kolejno Paluch i Staniucha, mogli, a nawet powinni podwyższyć prowadzenie GKS. Niestety w obu przypadkach piłka nie znalazła drogi do siatki. Inaczej jak w 56 minucie, kiedy to Paluch wygarnął spod nóg bramkarza piłkę i z ostrego konta uderzył nie do obrony na 3:0.
W następnych minutach mieliśmy swoistą wymianę uderzeń w słupek. Wpierw sztuka ta "udała się" Staniusze, by po chwili jego wyczyn powielił Kuc.
Gdybyśmy wykorzystali swoje sytuacje, to może wynik byłby hokejowy, ale nie tak niekorzystny jak ten na końcu. Zagraliśmy niezły mecz, ale zawiodła skuteczność - podsumował trener gości Robert Tkocz.
Na nieco ponad kwadrans gry do końca meczu, Paluch aż trzykrotnie w jednej akcji mógł zdobyć gola. Dwukrotnie przeszkodził mu w tym Wrzosek, a raz piłkę z linii bramkowej wybijał obrońca Centrum.
Wynik, jak się później okazało, zamknął Bojarski, który uderzeniem "pod ladę" wykorzystał podanie od Rabieja i tyszanie wygrali pierwszy mecz w tym sezonie.
Spodziewaliśmy się, że przeciwnik będzie bardzo groźny w szybkich atakach. Rywale mimo wysokiej porażki, kilkukrotnie potrafili stworzyć sobie dogodne sytuacje strzeleckie. Na szczęście moja drużyna okazała się skuteczniejsza z przodu. Cieszy wygrana i trzy punkty, to był nasz cel. Trzeba mieć na uwadze, iż takiemu klubowi nie przystoi być na ostatnim miejscu w tabeli - zakończył trener GKS II Tychy.
GKS II Tychy – MKP Odra Centrum Wodzisław Śląski 4:0 (2:0)
1:0 Kasprzyk (3.)
2:0 Staniucha (16.)
3:0 Paluch (56.)
4:0 Bojarski (77)
Sędziował:Jakub Legierski (Kończyce Małe)
GKS II Tychy: 22. Dana - 47. Rabiej, 31. Bielusiak (66, 3. Kozlenko), 19. Kopczyk, 97. Rutkowski, 6. Blach, 10. Misztal (46, 34. Krężelok), 29. Staniucha (75, Trzcionka), 14. Bojarski, 32. Paluch (78, 7. Kokoszka), 9. Kasprzyk. Trener Jarosław Zadylak.















