Za nami spotkanie prasowe z udziałem przedstawicieli zarządu KP GKS Tychy. Max Kothny i Piotr Włodek przez ponad godzinę odpowiadali na pytania zadawane przez dziennikarzy. Poniżej zamieszczamy najważniejsze kwestie.
Aktualna sytuacja sportowa i współpraca ze sztabem.
Minione tygodnie nie były dla nas łatwe. W futbolu najważniejsze są wyniki, a tych w ostatnich sześciu–ośmiu tygodniach nie mieliśmy. Dzień po meczu w Łodzi usiedliśmy wspólnie z trenerem Skowronkiem i spokojnie porozmawialiśmy. Zapytaliśmy go, jaki ma plan na wyjście z kryzysu. Bramki, które traciliśmy w trakcie tych dwóch miesięcy, były bardzo podobne. Brakowało zabezpieczenia ataku i słabo broniliśmy pola karnego. Trener przedstawił nam konkretną strategię na nadchodzące spotkania. Zaprezentowany przez niego plan w pełni zgadzał się z moimi przemyśleniami, dlatego trener ma moje pełne wsparcie. Przed nami kilka tygodni, aby odwrócić sytuację. Widzimy, że szatnia stoi za trenerem. Jest doskonałe połączenie między sztabem a piłkarzami.
Ta współpraca tak naprawdę układa nam się dobrze już od ponad roku. To był nasz pomysł, aby trenera Skowronka zatrzymać. Za nami bardzo dobry mecz sparingowy. Mamy nadzieję, że wdrożone zmiany wpłyną na naszą skuteczność w meczach ligowych. Pierwsze efekty widzieliśmy już w Katowicach, gdzie zagraliśmy bardzo dobrze i nie straciliśmy gola. Czas na wyniki w lidze i na zdobywanie punktów. Kolejna analiza czeka nas przy okazji następnej przerwy reprezentacyjnej.
Musimy udowodnić, że podejmujemy dobre decyzje. Wiem, że mówienie o presji na trenerze brzmi źle. Tym bardziej, że pamiętam pierwsze 10 meczów pod wodzą Artura. Wtedy nie wygraliśmy, ale potem zaczął się świetny czas. Teraz też chcemy razem wyjść z kryzysu.
Wnioski po ostatnich meczach.
Wiemy doskonale, gdzie leży problem. Rywale nauczyli się, jak przeciwko nam grać. W pierwszych spotkaniach, kiedy przeciwnicy wysoko nas pressowali, traciliśmy dużo goli, ale jednocześnie sporo strzelaliśmy. Od wygranego meczu z Puszczą to się zmieniło. Przyjechała Stal Mielec, zagrała głęboko i nie byliśmy w stanie sobie z tym poradzić. Później strategię tę zaczęły stosować również inne zespoły. Brakowało nam elementów zaskoczenia.
Dlaczego strzelaliśmy gole i od razu je traciliśmy? Czy chodzi o strukturę gry, mental czy młodzieńczą fantazję? Myślę, że to miks tych wszystkich elementów. Przede wszystkim zawodnicy muszą być bardziej odpowiedzialni. Ze statystyk wynika, że bardzo rzadko wchodziliśmy w pojedynki w obronie, co wynikało z tego, że rywale mieli za dużo miejsca. Poza tym nie potrafiliśmy przetrzymać piłki w tych kluczowych momentach, kiedy trzeba było uspokoić grę, albo wybić piłkę na aut, sfaulować.
W poniedziałek mieliśmy pierwsze zajęcia z trenerem mentalnym, by odbudować pewność siebie piłkarzy. Będą to teraz regularne spotkania.
Podwyższanie kapitału i rozwój Akademii Piłkarskiej.
Zakończyliśmy proces podwyższenia kapitału spółki dokonanego przez zagranicznych właścicieli. Wynosi teraz około 24 mln zł. W ciągu 2,5-roku przekazali już ponad 10 mln złotych.
Pomimo ostatnich nie najlepszych wyników sportowych, dalej nas wspierają i chcą, aby klub się rozwijał. Drugi ważny temat to rozwój Akademii. W ostatnim czasie wdrożyliśmy kilka ważnych programów – skupiających się nie tylko na Tychach, ale również miastach ościennych. Młodzi zawodnicy są zapraszani do nas na treningi. Wprowadziliśmy również program Talent Pro dla tych piłkarzy najbardziej utalentowanych, ponieważ dostrzegamy fakt, że obecnie – poza Krzysztofem Machowskim i Bartoszem Brzękiem – nie mamy w zespole wychowanków.
Zmiany kadrowe i sytuacja finansowa.
Strata kluczowych zawodników nigdy nie jest łatwa. Budnicki, Dijaković, Ertlthaler, Łubik – oni stanowili o sile tego zespołu. Od marca zaczęliśmy już prace nad budową kadry na kolejny sezon. Piłkarze, którzy odeszli latem, otrzymali od nas propozycję przedłużenia kontraktów. Nie byliśmy jednak w stanie zatrzymać ich pod kątem finansowym. Mieliśmy rozpisane kilka scenariuszy. Ostatecznie spełnił się ten, który zakładał pozostanie w 1. lidze i konieczność zredukowania budżetu o 30 procent. Wynikało to z faktu, że na koniec roku odnotowaliśmy stratę finansową. Nie możemy sobie pozwolić, aby co rok była ona tak duża. Trudno nam wygenerować przychody na poziomie 16-18 mln złotych. Czy udało się nam zwiększyć przychody od sponsorów? Tak, wpływy od nich oraz ze sprzedaży lóż wzrosły o 25%.
Koszty w I lidze mocno rosną, a przychody zostają na tym samym poziomie. Poprzedni budżet pozwalał walczyć o ekstraklasę. Niestety, cały czas na naszej liście płac jest trener Banasik, który nie znalazł nowego pracodawcy i nie był zainteresowany rozmowami z klubem o polubownym rozwiązaniu kontraktu, co oznacza, że jego umowa obowiązuje do końca obecnego sezonu
Relacje z miastem.
Klub nie jest w stu procentach prywatny. W ostatnich miesiącach nasze relacje z miastem się jeszcze bardziej poprawiły. Główny właściciel, Chip Seelig dwukrotnie przyjechał do Tychów. Spotkał się z prezydentem, sponsorami i innymi osobami związanymi z miastem. Ta współpraca wygląda coraz lepiej – jest bardzo otwarta. Chcemy zapewnienia takiej odpowiedzialności finansowej z dwóch stron: inwestora i miasta. Chcemy ponadto stworzyć budżet na kilka lat, by wykorzystać unikalną sytuację, by prywatni udziałowcy i miasto rozwijali projekt wspólnie. Inwestor jest gotowy inwestować. Jeśli zaangażujemy jeszcze mocniej miasto, to możemy robić lepsze rzeczy. Choć i tak podkreślę, że pomoc ratusza jest znaczna i jesteśmy za nią wdzięczni.
Relacje z inwestorami i rozwój klubu.
Nasi inwestorzy przez ostatnie dwa i pół roku zainwestowali w klub ponad dziesięć milionów złotych. Są bardzo skupieni i zmobilizowani. Ten dotychczasowy rozwój klubu uważamy za pozytywny. Mimo że obecnie wyniki sportowe nas nie zadowalają, a to one są w sporcie kluczowe i determinujące, wszystkie pozostałe wskaźniki idą do góry. Dodając do tego odpowiednie wyniki, widzimy, jak klub cały czas, krok po kroku, pnie się w górę.
Sytuacja kadrowa w kontekście zimowego okienka transferowego.
Jesteśmy przygotowani na to, że zimą będziemy musieli przeprowadzić jeden–dwa transfery. Tak aby ten zespół wzmocnić. Przytrafiło się nam kilka kontuzji. Nico Baier i Noel Niemann z powodu kontuzji wypadli na bardzo długo i trzeba będzie ich zastąpić.
Plan na nadchodzące tygodnie.
Mamy ustalenia na najbliższe cztery tygodnie. Nie nakładamy na trenera i sztab presji. Pamiętamy, jak wyglądało to w poprzednim sezonie. Chcemy ponownie z tego kryzysu wyjść – razem. To jest nasz cel. Ten okres nie jest przypadkowy, bo później następuje kolejna przerwa reprezentacyjna. Można ponownie usiąść i pewne rzeczy przeanalizować. Omówić, co funkcjonowało dobrze, a co należy poprawić. To nie jest tak, że trener otrzymał cztery tygodnie i musi zdobyć konkretną liczbę punktów. Czegoś takiego nie ma.
O celu długoterminowym…
Jest klarowny i jest nim awans do PKO Ekstraklasy. Jednak nie za wszelka cenę. Nigdy też nie mówiłem, że zrobimy to w tym sezonie. Paradoksalnie jeśli grasz dobry sezon, to rywale zabierają ci kluczowych zawodników i musisz przebudować kadrę, a to kosztuje więcej pieniędzy!
O formacji defensywnej.
Leon to fantastyczny człowiek. Natomiast nasza defensywa nie pomagała bramkarzowi, a bramkarz nie pomagał obronie. Leon fantastycznie gra nogami, świetnie czuje się na linii. Musi się jednak zaadaptować do stylu gry w Polsce, czyli grać więcej na przedpolu. Wierzymy w jego rozwój.
Jego gra jest obrazem całego zespołu. Miał pomagać w rozegraniu i w grze ofensywnej, ale to nie do końca zatrybiło, bo zabrakło nam skuteczności w grze obronnej. Dlatego zrobimy korekty, aby to naprawić.
Komentarz do sprawy z Nico Adamczykiem i Kamilem Głogowskim.
Oddzieliliśmy ten temat grubą kreską. Trener Skowronek, podobnie jak i my, rozmawiał z zawodnikami, odniósł się również do tego podczas spotkania ze Stowarzyszeniem Kibiców. Nico jest młody i rzeczywiście popełnił błąd. Zostały wyciągnięte wobec niego konsekwencje. Poszkodowanym w tym wszystkim pozostaje Kamil Głogowski, w przypadku którego posłużono się zdjęciem z wakacji, gdy nie był jeszcze naszym piłkarzem. Patrząc na jego reakcję po golu z Pogonią Siedlce, widać było, że ta sytuacja mocno siedziała mu w głowie. Temat jest dla nas zamknięty.
Sytuacja zdrowotna Yannicka Woudstry.
Oczekiwaliśmy, że Yannick będzie gotowy na wyjazdowy mecz z Odrą Opole. Niestety podczas jednego z treningów jego wcześniejsza kontuzja ponownie dała o sobie znać. Wrócił do Austrii na własny koszt i przez blisko cztery tygodnie ciężko pracował ze specjalistą. Od poniedziałku jest w treningu. Mieliśmy okazję obserwować jedną z ostatnich jednostek. Przyjemnie oglądało się go w treningu strzeleckim. Wierzymy, że już w najbliższym czasie będzie do naszej dyspozycji i zadebiutuje w GKS-ie.















