O tym co wydarzyło się w sobotnim spotkaniu z Radomiakiem Radom i dlaczego nie udało zdobyć się trzech punktów, opowiada zdobywca drugiej bramki dla GKS Tychy, Łukasz Sołowiej w rozmowie z Romanem Kędzierskim.
Łukasz niewiele zabrakło do zdobycia trzech punktów. Jak oceniasz przebieg tego meczu?
- Czuję się jakbym ten mecz tak naprawdę przegrał. Uważam, że byliśmy lepsi i stworzyliśmy sobie więcej sytuacji. Bramki, które zdobył Radomiak, to według mnie trafienia z przypadku- jakiś rykoszet i strzał po głowie. Naprawdę nie wiem jak piłka wpadła do siatki w ostatniej minucie, ale wydaje mi się, że nie mogliśmy jej zapobiec, bo tak naprawdę nie wiadomo co to było. Piłka odbiła się od słupka i jeszcze przeturlała się po linii.
Przez pierwsze 20 minut pierwszej połowy prowadziliście grę, utrzymywaliście posiadanie piłki, natomiast w drugiej połowie straciliście moim zdaniem kontrolę nad meczem. Radomiak stwarzał sobie coraz więcej sytuacji. Pamiętamy przegrany mecz z Olimpią Grudziądz w ostatnich minutach. W sobotę to była kwestia braku skupienia czy po prostu pech?
- Na pewno nie brakowało nam skupienia. To nie były bramki, które padły po naszym nieporozumieniu czy braku koncentracji. Widzieliście jakie to były gole? zawodnik złamał do środka, uderzył i poszło po głowie. Co mogliśmy w tej sytuacji tak naprawdę lepiej zrobić? Ostatnia sytuacja podobnie, było krycie w polu karnym i wrzutka. Na 100 takich wrzutek, to podejrzewam, że żadna taka się nie uda, że wpadnie w okienko i jeszcze się przeturla po linii. Może mogliśmy się tam lepiej zachować i wybić tą piłkę, ale ciężko teraz na gorąco powiedzieć. Po takim spotkaniu dziwnie to zabrzmi, że szanujemy ten punkt, bo jak można go szanować, skoro trzy punkty uciekają Ci sprzed nosa. Najważniejsze jednak jest to, że nie może nam to podciąć skrzydeł. Mamy jeszcze jeden mecz u siebie w lidze, wyjazd do Opola i Puchar Polski. Zrobimy wszystko, żeby wyciągnąć z tych spotkań maksimum.
Jesteście spokojni o kolejny mecz tutaj w Tychach?
- Każdy mecz, to inna historia i inny scenariusz. GKS Jastrzębie, to też nie jest zespół z dołu tabeli. Regularnie punktują, trzeba się do tego meczu zmobilizować, tak jakby miał przyjechać jeden z najsilniejszych zespołów. Przed nami regeneracja i myślimy o kolejnym meczu, bo trzeba punktować. Jest dobra passa bez porażki, aczkolwiek mówię, bardzo boli nas remis z Radomiakiem. Nawet nie wiecie co my czujemy, tuż po ostatnim gwizdku. Czasami drużyny się cieszą z remisów. Ja się czuję, jakbym ten mecz przegrał.















