Wszedłeś na boisko na trochę ponad 20 minut przed regulaminowym końcem spotkania. Strzeliłeś ważną bramkę i wniosłeś dużo jakości w grze ofensywnej. Jak oceniasz przebieg całego spotkania?
Uważam, że po mojej bramce, to nasz zespół zepchną Cracovię do defensywy. Po tej sytuacji, to właśnie my byliśmy bardziej zaangażowani w grę i powinniśmy potwierdzić to bramkami. Zasłużyliśmy na zwycięstwo w tym spotkaniu.

Od pierwszego gwizdka sędziego było widać, że GKS ma plan na to spotkanie. Twarda gra w obronie, stwarzanie sytuacji pod bramką przeciwnika i utrzymywanie się przy piłce były widoczne przez dłuższe fazy meczu. Czego zabrakło, żeby awansować do kolejnej rundy?
Wydaje mi się, że zabrakło tej przysłowiowej kropki na „i”. W dogrywce oddałem strzał, który odbił się od poprzeczki. Brakło trochę szczęścia i byłoby 2-1 dla nas. Mecz wyglądałby wtedy całkowicie inaczej. Stało się, jak się stało. Jedna akcja Cracovii w końcówce dała im wygraną. Byli bardziej wyrachowaną drużyną i to oni przechodzą do następnej fazy.
Mecz z Cracovią był dla was ostatnim spotkaniem w Pucharze Polski. Jak oceniasz waszą przygodę w bieżącej edycji pucharowych rozgrywek?
Z perspektywy tego, gdzie doszedł 1 ligowy klub nie powinniśmy rozpaczać. Po takim meczu, jak ten z „Pasami” były szanse na coś więcej i szkoda, że nie awansowaliśmy dalej. Powodów ku temu mieliśmy dużo. Wydaje mi się, że mogliśmy się znaleźć w tym półfinale.

Mecz rozgrywał się bez udziału publiczności. Czy uważasz, że brak kibiców na stadionie miał wpływ na waszą postawę w meczu?
Wydaje mi się, że nie. Mecz był w telewizji. Chcieliśmy pokazać swoim kibicom, że jesteśmy zdeterminowani, chcemy wygrywać. Zależało nam na pokazaniu się z dobrej strony na tle wyżej notowanego rywala i udowodnieniu, że potrafimy grać w piłkę.

Kolejny rywalem GKS Tychy w ligowych rozgrywkach będzie Zagłębie Sosnowiec. Jakie nastroje panują w szatni przed niedzielnym spotkaniem?
Po taki meczu jak ten pucharowy, myślę że pomoże nam wnieść dużo wigoru do naszych głów, bo momentami wyglądaliśmy lepiej od rywala i prowadziliśmy grę. Także byle do przodu.















