OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
FORTUNA 1 LIGA

Zabrać Słoniom punkty - po ostatnie zwycięstwo na wyjeździe

2024-05-18
Angelika Fila
Łukasz Sobala

Liga nieubłagalnie zbliża się do końca, a kto zagra w barażach o awans do PKO BP Ekstraklasy nadal nie jest jasne. Przed zespołem Dariusza Banasika ostatnie spotkanie wyjazdowe. W niedzielę w Niecieczy piłkarzy czeka walka o zwycięstwo z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza.

Słonie zostają w Fortuna 1. Lidze

Jeszcze w piątek, przed rozpoczęciem 33. kolejki Fortuna 1. Ligi zespół Termaliki nie był pewny utrzymania. Z dorobkiem 35. punktów w tabeli Słonie plasują się na 14. miejscu rozgrywek. Przegrana Resovii Rzeszów z Motorem Lublin (1:3) zapewniła jednak byt na zapleczu Ekstraklasy na kolejny sezon naszym najbliższym przeciwnikom. Choć zespół z Niecieczy zdobył aż 47 bramek w obecnym sezonie (więcej niż Tyszanie), to stracił ich aż 51. W ostatnich 13. spotkaniach udało im się zwyciężyć tylko raz, ogrywając 1:0 Zielono-czarnych z Łęcznej.

- Termalika z pewnością nie zasługuje jako zespół na miejsce, w którym się obecnie zajmuje. Jeszcze w tamtym sezonie grali w finale baraży (przypis autora: przegrana z Puszczą Niepołomice). W swoim składzie mają bardzo dobrych i doświadczonych zawodników, którzy jeszcze niedawno rozgrywali mecze w Ekstraklasie. Zmienił się tam też trener, który ma na swoim koncie sukcesy. Utrzymanie zespołu z Niecieczy nie sprawia, że niedzielny mecz będzie łatwiejszy. Musimy zagrać w pełni skupieni, z ambicją i wolą walki, żeby nie przeżywać ponownie tego, co działo się w meczu w Tychach, dużych emocji do ostatniej sekundy. Wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę o co gramy, nikt nam w tym nie pomoże. Na boisku musimy udowodnić, że jesteśmy zespołem lepszym, który zasługuje na grę w barażach – powiedział szkoleniowiec Trójkolorowych.

Dreszczowiec w Tychach

Takich emocji, jakie zaserwowali kibicom Trójkolorowi w ramach meczu 16. kolejki Fortuna 1. Ligi chyba nie spodziewał się nikt. Po słabszej pierwszej połowie, po której to drużyna Dariusza Banasika przegrywała 0:2, Tyszanie dali radę się odkuć i "wydrzeć" 3 punkty, zwyciężając ostatecznie 3:2.

Pierwsza połowa to zdecydowanie jeden z momentów tego sezonu, o którym chcemy zapomnieć, choć z przebiegu gry zaledwie minimalną przewagę posiadali goście, to wszystko zmieniło się za sprawą dwóch rzutów karnych, które odgwizdał dla "Słoni" arbiter główny niniejszego spotkania. Do szatni GKS Tychy zszedł, przegrywając na własnym stadionie 0:2.

Druga odsłona spotkania to z kolei niesamowity dreszczowiec, który Trójkolorowi odegrali koncertowo. Tyscy piłkarze zdecydowanie częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich i testowali umiejętności golkipera gości. W 61' meczu bramkę kontaktową zdobył Daniel Rumin. Do 90' tablica wyników wskazywała 1:2. Doliczony czas gry to już totalne szaleństwo w wykonaniu gospodarzy. W 93' sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Wiktor Żytek, tym samym zapewniając remis, 2:2. Na tym jednak Zielono-czarno-czerwoni nie poprzestali. W 104' pojedynku z Termalikę gola na wagę zwycięstwa, a tym samym trzech punktów, zapewnił Bartosz Śpiączka. Po raz kolejny drużyna Dariusza Banasika zaserwowała kibicom łamak.

- Drużyna z Niecieczy ma bardzo często odgwizdywane rzuty karne, ma ich w całym sezonie na swoim koncie aż 10, w tym 8 wykorzystanych. Pokazał to także mecz w Tychach w rundzie jesiennej, gdzie sędzia podyktował 2. jedenastki dla przeciwników. Musimy na to zwrócić szczególną ostrożność. 9 z nich wykonywał Wiktor Biedrzycki, to zawodnik, na którego także musimy uważać, podobnie jak i na Adama Radwańskiego – powiedział Dariusz Banasik.